Dziś mieliśmy w naszym kościele już trzecią od września mszę świętą z modlitwą o uzdrowienie. We wrześniu na zakończenie rekolekcji rozeznaliśmy, że będziemy się modlić o uzdrowienie. Wtedy w czasie modlitwy pojawiła mi się w głowie postać kobiety, którą spotkałem po południu w firmie, gdzie drukowałem plakaty. Kulała ona lekko i zapytałem, czy skręciła sobie nogę w kostce... Ona powiedziała, że ma problem z ... kolanem. Gdy ni stąd, ni zowąd przyszła mi wieczorem na myśl, uznałem, że to może być światło odnośnie uzdrowienia, jakie Pan dokonuje w czasie modlitwy. Wypowiedziałem więc w wierze takie mniej więcej słowa: Pan uzdrawia osobę, która ma problem z kolanem. I dalej pojawiły się słowa, że nie może ona klękać.
Miesiąc temu otrzymałem mail od pewnej osoby, która napisała:
"Mocno poruszyło mnie całe czytanie z Dz 3, 1-10, ale kiedy usłyszałam, że Pan uzdrawia nogi i stopy to moje serce krzyczało, że to ja, to moje chore nogi. Ale Pan miał inny pomysł.
Było mi bardzo niewygodnie klęczeć na jedno kolano, bo drugie od wielu miesięcy bolało. Chciałam nawet usiąść, ale w tym momencie słyszę słowo poznania: „a teraz Pan leczy osobę chorą od wielu miesięcy na kolano”. No nie, to ja? To niemożliwe, bo ja modliłam się za inne osoby? Nie to nie ja, to ktoś inny. Sprawdzam po wielokroć i nie czuję bólu. Za chwilę następne słowa: „by pójść do spowiedzi, bo wtedy można zobaczyć, jakie się będą działy cuda”. Jeszcze zajęta kolanem wołam do Boga czy to znowu do mnie? Wiele miesięcy nie byłam u spowiedzi, bo miałam wymówkę, że nie mogę uklęknąć.
Całą adorację przechlipałam, ale byłam szczęśliwa dotykiem Boga. Jeszcze przez kilka dni – niestety – sprawdzałam codziennie, czy rzeczywiście Pan uzdrowił kolano. Uzdrowił i za to mogę Bogu dziękować.
To świadectwo było nie tylko potwierdzeniem "słowa poznania" z wrześniowej mszy, ale przede wszystkim pokazało, że każde uzdrowienie ma prowadzić nas do głębszej relacji z Bogiem, do powrotu do Niego. Mnie natomiast potwierdziło, w jak "naturalny sposób" może pojawić się słowo poznania. Ono nie przychodzi jakby spoza naszego wnętrza, ale pojawia się z nas: naszego doświadczenia, wrażliwości, wyobraźni. To przez moje 'ja' Duch Święty chce działać. Chodzi o to, aby to co na modlitwie czy w innych sytuacjach pojawia się we mnie, usłyszeć i rozpoznać, czy nie jest właśnie delikatnym powiewem Ducha.
Dzisiaj ta kobieta powiedziała to świadectwo na Eucharystii z modlitwą o uzdrowienie...
Miesiąc temu otrzymałem mail od pewnej osoby, która napisała:
"Mocno poruszyło mnie całe czytanie z Dz 3, 1-10, ale kiedy usłyszałam, że Pan uzdrawia nogi i stopy to moje serce krzyczało, że to ja, to moje chore nogi. Ale Pan miał inny pomysł.
Było mi bardzo niewygodnie klęczeć na jedno kolano, bo drugie od wielu miesięcy bolało. Chciałam nawet usiąść, ale w tym momencie słyszę słowo poznania: „a teraz Pan leczy osobę chorą od wielu miesięcy na kolano”. No nie, to ja? To niemożliwe, bo ja modliłam się za inne osoby? Nie to nie ja, to ktoś inny. Sprawdzam po wielokroć i nie czuję bólu. Za chwilę następne słowa: „by pójść do spowiedzi, bo wtedy można zobaczyć, jakie się będą działy cuda”. Jeszcze zajęta kolanem wołam do Boga czy to znowu do mnie? Wiele miesięcy nie byłam u spowiedzi, bo miałam wymówkę, że nie mogę uklęknąć.
Całą adorację przechlipałam, ale byłam szczęśliwa dotykiem Boga. Jeszcze przez kilka dni – niestety – sprawdzałam codziennie, czy rzeczywiście Pan uzdrowił kolano. Uzdrowił i za to mogę Bogu dziękować.
To świadectwo było nie tylko potwierdzeniem "słowa poznania" z wrześniowej mszy, ale przede wszystkim pokazało, że każde uzdrowienie ma prowadzić nas do głębszej relacji z Bogiem, do powrotu do Niego. Mnie natomiast potwierdziło, w jak "naturalny sposób" może pojawić się słowo poznania. Ono nie przychodzi jakby spoza naszego wnętrza, ale pojawia się z nas: naszego doświadczenia, wrażliwości, wyobraźni. To przez moje 'ja' Duch Święty chce działać. Chodzi o to, aby to co na modlitwie czy w innych sytuacjach pojawia się we mnie, usłyszeć i rozpoznać, czy nie jest właśnie delikatnym powiewem Ducha.
Dzisiaj ta kobieta powiedziała to świadectwo na Eucharystii z modlitwą o uzdrowienie...