<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488</id><updated>2012-02-16T12:44:43.798+01:00</updated><title type='text'>Duch wieje, gdzie chce (J 3,8)</title><subtitle type='html'>A gdy nadszedł dzień Zielonych Świąt, byli wszyscy razem na jednym miejscu. I powstał nagle z nieba szum, jakby wiejącego gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, gdzie siedzieli. I ukazały się im języki jakby z ognia, które się rozdzieliły i usiadły na każdym z nich. I napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i zaczęli mówić innymi językami, tak jak im Duch poddawał.(Dz 2,1-4)</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>49</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-6338058314636132663</id><published>2011-11-11T10:55:00.001+01:00</published><updated>2011-11-30T17:02:58.446+01:00</updated><title type='text'>Kolano raz jeszcze</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dwa lata pisałem o uzdrowionym kolanie.&amp;nbsp;Kilka dni temu dostałem mail od mojego przyjaciela, który stara się żyć Słowem Bożym. Oto jego treść:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Byłem przed chwilą w Alfie z Anią i zobaczyłem dziewczynę która szła o kulach. Miała stabilizator na kolanie. Podszedłem i zapytałem, co się stało, a ona odpowiedziała, że to kontuzja sportowa. Zapytałem, czy mogę chwilę zająć i już miałem zaproponować, że mogę się za nią pomodlić, a ona przerwała mi: &lt;i&gt;Aaaa pewnie Pan od ubezpieczeń?&amp;nbsp;&lt;/i&gt;:D, &amp;nbsp;a ja na to: &lt;i&gt;Nooo... nie do końca&lt;/i&gt; :P. Powiedziałem jej, o co chodzi – że chcę się za nią pomodlić, Paulina – bo dowiedziałem się, że tak ma na imię – zgodziła się :). Położyłem ręce na jej kolano, pomodliłem się w Imieniu Jezusa i poprosiłem, żeby poruszała kolanem i przeszła się bez kul... Zrobiła to i stwierdziła, że kolano w ogóle już ją nie boli :). Pogadaliśmy chwilę i testowaliśmy jeszcze raz jej kolano. Paulina została całkowicie uzdrowiona! :)"&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;i&gt;Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie. Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły.&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt; (Mk 16,17-20)&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-style: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-6338058314636132663?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/6338058314636132663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/11/kolano-raz-jeszcze.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/6338058314636132663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/6338058314636132663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/11/kolano-raz-jeszcze.html' title='Kolano raz jeszcze'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-223569212663685031</id><published>2011-09-30T12:57:00.003+02:00</published><updated>2011-09-30T13:30:58.110+02:00</updated><title type='text'>Boży taksówkarze</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rano 2 lipca wyjeżdżałem z Lublina do Gdyni na moje rekolekcje ignacjańskie. Pociąg miałem o godz. 7.00 rano. Z okna mojego pokoju widać postój taksówek. Od około godziny 6.00 widziałem, że na postoju stoi taksówka, która nie odjeżdża. Dla pewności jednak ok. 6.20 zamówiłem taksówkę na za piętnaście minut. Gdy przyszedłem na postój wciąż oczekiwała na mnie ta sama taksówka, którą widziałem przez okno. Kierowca zorientował się, że jestem księdzem z pobliskiego konwiktu i skwitował prośbę o podwiezienie na dworzec: "Ksiądz na wakacje...!?". Wytłumaczyłem, że jadę na 8-dniowe rekolekcje w milczeniu. Taksówkarz &amp;nbsp; kontynuował rozmowę, mówiąc, że w dzisiejszych czasach tyle mówimy. Także na modlitwie zagadujemy Pana &amp;nbsp;Boga. Mówił: "Proszę sobie wyobrazić, jak to by wyglądało, że syn przychodzi do ojca i powtarza mu w kółko te same słowa... Po jakimś czasie ojciec mógłby pomyśleć, że coś odbiło synowi. Tak samo my robimy z modlitwą... A przecież ona powinna wyrażać nasze życie. Powinniśmy Bogu mówić o naszych życiu, sprawach, które są dla nas ważne..." Byłem totalnie zaskoczony tą "nauką" na temat modlitwy. Zapytałem taksówkarza, czy jest z jakiejś wspólnoty typu Odnowa w Duchu Świętym lub Neokatechumenat. On na to: "Nie, nie jestem. Po prostu zastanawiam się na moją wiarą..." Potem jeszcze dodał: "Czasem potrafimy robić wszystko, aby nie jeść mięsa w piątek, a z drugiej strony nie dostrzegamy, że od paru lat nie odzywamy się do sąsiada..." Byłem zdumiony dojrzałością wiary tego człowieka, który zwyczajnie "zastanawia się nad swoją wiarą"...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przypomina mi się inna historia z taksówkarzem z Warszawy. Półtora roku temu zimą odwiedziłem znajomych na krańcach Warszawy. Dopiero ok. 2.00 w nocy wyszedłem od nich i postanowiłem udać się środkami komunikacji miejskiej na Mokotów, gdzie miałem nocleg w naszym jezuickim kolegium. Była mroźna noc, szedłem ulicą i bez mojego machania zatrzymała się przy mnie taksówka. Starszy taksówkarz zapytał, dokąd idę i że może mnie podwieźć. Powiedziałem, że chcę się dostać na Mokotów, a on na to, że to może zająć nawet półtorej godziny o tej porze i podał bardzo przystępną kwotę, za którą mógłby mnie tam zawieźć. W jednej chwili przekalkulowałem wszystko, mając na uwadze, że rano muszę jechać pociągiem do Gdyni, i uznałem, że skorzystam z jego propozycji. Gdy już wsiadłem do ciepłej taksówki, powiedziałem mimochodem: "Bóg mi pana zesłał". Na co taksówkarz odpowiedział: "Wiem. Bo to On kazał mi się koło pana zatrzymać..." Coś nieprawdopodobnego! Zaczęliśmy rozmowę. Taksówkarz był starszym mężczyzną ok. sześćdziesiątki. Mówił, że czasem podwozi ludzi w nocy nawet za darmo, gdy jest to jemu po drodze. Potem ni stąd ni zowąd dodał: "Każdy potrzebuje miłości, miłości drugiego człowieka, miłości Boga". I opowiadał o różnych miejscach religijnych, które odwiedzał w swoim życiu... Tak że nawet nie zauważyłem, jak błyskawicznie znaleźliśmy się na &amp;nbsp;Mokotowie. A ja zachwycałem się działaniem Ducha Bożego, który objawia się w sercach ludzi otwartych na Jego poruszenia...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-223569212663685031?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/223569212663685031/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/09/bozy-taksowkarze.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/223569212663685031'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/223569212663685031'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/09/bozy-taksowkarze.html' title='Boży taksówkarze'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-1564123481278381292</id><published>2011-09-27T13:32:00.003+02:00</published><updated>2011-09-27T13:32:37.440+02:00</updated><title type='text'>Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytelników mojego bloga proszę o wybaczenie, że przez ostatnie miesiące nie umieszczałem żadnych postów. Duch wieje nieustannie, choć może obecnie mniej zwracam uwagę na Jego powiewy i niestety nie notuję ich na blogu...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z wakacyjnych historii w pamięci utkwiła mi mocno jedna przejażdżka taksówką, którą opiszę w najbliższym czasie. To zresztą nie pierwsza niezwykła historia jaka przydarzyła mi się jadąc taksówką...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chciałbym się teraz podzielić się refleksją, którą wyraziłem dziś rano w homilii. Ktoś po mszy podziękował mi za to kazanie, więc pomyślałem, że warto podzielić się tymi myślami na gorąco na blogu...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oto dzisiejsza Ewangelia: "Gdy dopełnił się czas Jego wzięcia, postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich? Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka". (Łk 9,51-56)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chwilę wcześniej przed tym fragmentem Jezus upomniał Jana, który zabraniał komuś wyrzucać złe duchy, bo ten nie należał do grona uczniów: "Nie zabraniajcie; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami" (Łk 9,50). Wygląda na to, że Jakub i Jan albo w ogóle nie zrozumieli, o co chodzi Jezusowi, albo wręcz opacznie &amp;nbsp;zinterpretowali te słowa: "Kto nie jest z wami, ten jest przeciwko wam"... Tak bowiem wygląda ich reakcja na to, że Samarytanie nie chcą przyjąć Jezusa: "Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zacznijmy od tego, że niechęć Samarytan do tej grupy pielgrzymów żydowskich ma swoje podstawy we wzajemnych zresztą uprzedzeniach, jakie istniały między Żydami i Samarytanami. Widać to w dialogu Jezusa z Samarytanką (J 4), która jest zdziwiona, że Jezus jako Żyd prosi ją - Samarytankę o wodę. Potem mówi ona o różnicach religijnych: "Nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga". Samarytanie nie chcą zapewne przyjąć Jezusa, bo ten jest Żydem i zmierza do Jerozolimy, której oni nie uznają jako miejsca kultu. A Jezus tłumaczy Samarytance, że nadchodzi godzina, kiedy to ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będzie się oddawać czci Bogu: "&amp;nbsp;Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec" (J 4,23). Tak jakby Jezus chciał pokazać, że te różnice w oddawaniu kultu już nic nie znaczą. W innym momencie (Łk 10, 25-37) Jezus tłumaczy pewnemu uczonemu w Prawie, który bardzo dobrze zna przykazania, że jego bliźnim jest ... Samarytanin. Tutaj Jezus próbuje przełamać tkwiące u tego bardzo religijnego Żyda uprzedzenia religijno-narodowościowe...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mając to w tle widzimy, że uczniowie Jezusa także pozostają mocno w tych schematach. Poza tym, widząc moc, jaka im towarzyszy, gdy głoszą Dobrą Nowinę, chcą ją wykorzystać nie w kluczu służby, ale władzy i siły. A przecież Dobrą Nowinę można tylko przyjąć w wolności... Nie można zmusić, narzucić komuś wiary w Ewangelię... Dlatego Jezus odchodzi tam, gdzie ktoś będzie chciał&amp;nbsp;Go&amp;nbsp;przyjąć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To wydarzenie, niby tak odległe, ale w innej formie ujawnia się chyba także dzisiaj. Czy czasem jako wierzący nie pozostajemy w "logice" Jana i Jakuba i nie traktujemy tych, którzy mają inne poglądy, z pozycji uczniów rzucających gromy, z pozycji władzy i siły?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą". (Mt 20,25-26)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi&amp;nbsp;uczniami, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali". (J 13,35)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-1564123481278381292?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/1564123481278381292/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/09/panie-czy-chcesz-powiemy-zeby-ogien.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/1564123481278381292'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/1564123481278381292'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/09/panie-czy-chcesz-powiemy-zeby-ogien.html' title='Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-6777252056902240575</id><published>2011-06-06T15:09:00.008+02:00</published><updated>2011-06-07T18:01:03.305+02:00</updated><title type='text'>Amarantowa róża</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-VFZHF1qTvDw/Tezay1s23MI/AAAAAAAALPM/Di1cxkwTmjg/s1600/roza20.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 239px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-VFZHF1qTvDw/Tezay1s23MI/AAAAAAAALPM/Di1cxkwTmjg/s320/roza20.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5615103402367704258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakiś czas temu postanowiłem wyrzucić zwiędłe już róże, które dostałem na imieniny. Podchodząc do śmietnika, który znajduje się niemal centralnie przed gmachem Collegium Jana Pawła II i obok którego każdego dnia przechodzą tysiące studentów, ze śmietnika wyszedł mi na spotkanie mężczyzna około trzydziestki, którego po raz pierwszy widziałem tam dwa dni wcześniej. Chciał on ode mnie worek na śmieci. Powiedziałem, że dam radę i sam wyrzucę. Wszedłem do śmietnika i tam zobaczyłem siedzącą kobietę około 40 lat a na ziemi powyciągane z worków ... puszki - po piwie, coli, pepsi, z których część już była zgnieciona. Zrozumiałem, że chciał on worek na śmieci, aby sprawdzić czy nie ma tam puszek. Zaczęliśmy rozmawiać. Zapytałem ich o imiona. Dowiedziałem się, że Staszek i Magda mieszkają obecnie gdzieś pod namiotem, a tutaj w śmietniku bywają niemal codziennie. Zapytałem, jak można by im pomóc. Staszek powiedział, że chcieliby zjeść jakiś ciepły posiłek. Przyznał się, że jest bez pracy i że jest alkoholikiem. Nie może poradzić sobie ze swoim nałogiem. Staszek zauważył, że mam aparat słuchowy i okazało się, że on sam jest niedosłyszący. Wyjaśniła to Magda i prosiła, abym głośniej mówił. W pewnym momencie zobaczyłem na ziemi w butelce po wodzie mineralnej ... przepiękną bardzo dobrze rozwiniętą amarantową różę. Przyznam, że niewiele tak pięknych róż widziałem w życiu. Zapytałem o nią, a Magda powiedziała, że dostała ją od swego ukochanego. Staszek uśmiechnął się dumnie. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę m.in. o problemach zdrowotnych Magdy, która już dwa razy o mało nie straciła życia. Choć wiedziałem, że nie jest to pomoc, jakiej naprawdę potrzebują Magda i Staszek, postanowiłem dać im pewną sumę pieniędzy, aby poszli kupić sobie coś ciepłego do jedzenia. Zapytałem na koniec, gdzie mogę znaleźć taką piękną różę. Staszek powiedział: tu na śmietniku! Okazało się, że znalazł ją tutaj... Wtedy Magda podeszła do mnie i powiedziała: Choć dostałam ją w prezencie, chcę ją podarować Panu... Dała mi różę i wyściskała mnie. Potem jeszcze objęliśmy się ze Staszkiem i pożegnaliśmy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byłem bardzo poruszony tym spotkaniem, wręcz wzruszony. Dostałem od ubogich różę, która była bezcenna - takiej nie znalazłbym w żadnej kwiaciarni. Tego dnia śmietnik przed gmachem KUL stał się ... kaplicą, gdzie spotkałem żywego Chrystusa obecnego w ubogich. A On obdarował mnie cudowną różą...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;PS. Potem jeszcze raz spotkałem ich w śmietniku. W kolejnej rozmowie przy ugniataniu puszek dowiedziałem się między innymi, że potrzeba zebrać ich 52, by mieć kilogram aluminium, za który można dostać ok. ... 3 zł. Czasem w ciągu jednego dnia udaje im się tu w śmietniku uzbierać 3 kg.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-6777252056902240575?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/6777252056902240575/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/06/amarantowa-roza.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/6777252056902240575'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/6777252056902240575'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/06/amarantowa-roza.html' title='Amarantowa róża'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-VFZHF1qTvDw/Tezay1s23MI/AAAAAAAALPM/Di1cxkwTmjg/s72-c/roza20.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-548212869350054766</id><published>2011-04-21T23:51:00.007+02:00</published><updated>2011-04-22T01:19:13.006+02:00</updated><title type='text'>Czekoladki Malaga</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z ostatniego wpisu na temat postu, który Bóg uznaje, można było wywnioskować, że moje ulubione czekoladki to Malaga.  Tydzień temu w czwartek dostałem paczkę, na której nie było nadawcy. Z pieczątki odczytałem, że paczka pochodzi z Błonia. W niej była kartka, na której ktoś napisał:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Niespodzianka = Radość&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Radość = Uwielbienie&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Uwielbienie i Większa Chwała Boga! :)&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Podaj dalej - zrób komuś niespodziankę!&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W paczce ponadto były... czekoladki Malaga. Zdałem sobie sprawę, że ten niezwykły akt wrażliwości, jaki ktoś okazał wobec mnie, jest niezwykłym powiewem Ducha. Duch Jezusa, Duch Boży, który jest Duchem Miłości, działa przecież najpełniej w każdym geście miłości i troski o drugiego człowieka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Następnego dnia w piątek do Lublina przyjechała Magda, studentka z Wrocławia, która przywiozła mi między innymi ... czekoladki Malaga. W sobotę natomiast na rozmowę przyszła pewna siostra zakonna, która przyniosła mi całą pudełko ... czekoladek Malaga.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomyślałem, że podzielę się tym na blogu, (oczywiście nie po to, aby teraz wszyscy obdarowywali mnie moimi ulubionymi czekoladkami ;-), ale dlatego, aby powiedzieć, że Duch wieje przede wszystkim w "prostych" gestach miłości. Niestety, zaniedbałem to i ów "czas łaski" świadectwa minął.&lt;/div&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/-Fnkz2yf3cXE/TbC58vM8LcI/AAAAAAAALOc/2ifkfLikW08/s320/malaga.jpg" style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598178789935558082" /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś rano, patrząc na koszyk czekoladek na moim stoliku, pomyślałem, że to ostatni moment, aby o tym napisać, choć i tak będą to już "odgrzewane Malagi" ;-).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I oto dziś w południe wpadła do mnie szefowa sekretariatu, która przyniosła mi pudełko ... czekoladek Malaga.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziękuję też dziś wszystkim, którzy pamiętali o mnie w modlitwie!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-548212869350054766?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/548212869350054766/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/04/czekoladki-malaga.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/548212869350054766'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/548212869350054766'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/04/czekoladki-malaga.html' title='Czekoladki Malaga'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Fnkz2yf3cXE/TbC58vM8LcI/AAAAAAAALOc/2ifkfLikW08/s72-c/malaga.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-3086651012890303989</id><published>2011-03-30T23:46:00.009+02:00</published><updated>2011-03-31T00:10:00.792+02:00</updated><title type='text'>Post, jaki Bóg uznaje</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na początku Wielkiego Postu na jednej z porannych mszy, którą odprawiał o. Rafał, miałem dyżur w konfesjonale. Podczas jego homilii mogłem usłyszeć (akurat nikt się nie spowiadał) jego interpretację słów Jezusa, która rzuciła mi nowe światło na rozumienie postu. Mówił o Ewangelii, w której uczniowie Jana zadają Jezusowi pytanie: "Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?". Ojciec Rafał stwierdził, że w odpowiedzi-pytaniu Jezusa: "Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć" - zawarta jest istota postu. Post ma służyć przywróceniu radości z przebywania z "Panem Młodym". Zdałem sobie sprawę, że w postanowieniach wielkopostnych ma chodzić o to, aby one przybliżały mnie do Jezusa, Jego Miłości, a nie były tylko postanowieniami "dla postanowień" albo którymi chcemy się Bogu przypodobać czy coś u Niego wyjednać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tego samego dnia w rozmowie z jedną studentką zapytałem ją, czy zrobiła jakieś postanowienie, spodziewając się, że usłyszę "klasyczne": 'Nie jem słodyczy'. Ale to co powiedziała zaskoczyło mnie kompletnie. Postanowiła mianowicie, że codziennie będzie spędzać pół godziny w kościele, aby zatrzymać się przed Bogiem nad różnymi dziedzinami jej życia. Zamierzała przyjrzeć się studiom, jak się w nich spełnia i czym chce się zajmować konkretnie. Chciała zobaczyć siebie w relacjach z ludźmi, przyjaciółmi, rodziną, co ważnego może umykać jej w tym wszystkim. Przyjrzeć się swojej relacji z Bogiem itd.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byłem pod wrażeniem tak dojrzałego i przemyślanego postanowienia, które miało na celu bardzo realne i konkretne "porządkowanie" swojego życia wraz z Bogiem, czyli przywracanie Jego obecności w tych konkretnych dziedzinach jej życia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O. Rafał i ta studentka zainspirowały mnie mojej wieczornej homilii tego dnia. Podzieliłem się tymi myślami i kontynuowałem w oparciu o Słowo Boże, które wtedy było bardzo dosadne:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Czyż to jest post, jaki Ja uznaję, dzień, w którym się człowiek umartwia? Czy zwieszanie głowy jak sitowie i użycie woru z popiołem za posłanie - czyż to nazwiesz postem i dniem miłym Panu? Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzeknie: Oto jestem!&lt;/i&gt; (Iz 58,5-9)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Postem, który się Bogu podoba jest więc każde rozerwanie kajdan zła, rozwiązanie więzów niewoli i złamanie wszelkiego jarzma. Jeśli ktoś ma trudności z akceptacją samego siebie, to np. niejedzenie słodyczy nie będzie postem, ale ... antypostem, bo może utrzymywać osobę w odrzucaniu swoich słabości czy zwykłych potrzeb. Postem dla takiej osoby będzie w trudnym momencie np. wzięcie ulubionej czekoladki (&lt;i&gt;Malaga &lt;/i&gt;;-) czy zrobienie dla siebie czegoś dobrego. Postem będzie każdy gest bezinteresowności i miłości wobec drugiej osoby i siebie samego. Bo post  ma łamać niewolę i przywracać radość z przebywania z Jezusem, czyli Miłością.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po jakimś czasie dostałem mail od tej studentki, której postanowienia zrobiły na mnie wrażenie. Mail był także niezwykły:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Miałam dziś taki fatalny dzień... Masa rzeczy na głowie, dzwonienia po ludziach, załatwiania spraw, nieporozumienia..., masakra. Większość oczywiście związana z zaangażowaniem w duszpasterstwo, co naprawdę mocno mnie dzisiaj przytłoczyło, bo mam czasem ogromną ochotę powiedzieć, że to nie jest moja jedyna aktywność życiowa, że trochę za dużo tych wymagań w stosunku do mnie. No po prostu fatalnie. Ale... wracałam taka strasznie zła i zmęczona z myślą, że mam minutę na prysznic, ogarnięcie się i bieg na drogę krzyżową, którą dziś mieliśmy. I się zbuntowałam - poprosiłam dziewczyny, żeby się tym zajęły, bo nie mam siły ani ochoty - i tak z początku miałam wyrzuty sumienia, ale przechodziłam koło cukierni na dole i sobie pomyślałam - ale mam ochotę na kremówkę - ale zaraz - nie, przecież jestem na diecie - i przypomniało mi się, co mówił Ojciec i wtedy kupiłam najlepsze ciastko, jakie znalazłam w tej cukierni :) I spędziłam piękny wieczór bez wyrzutów sumienia, ogarnęłam myśli złe, wyżaliłam się przyjaciółce, podjęłam konstruktywne postanowienia a wszystko to... przez małe głupie 'ciasteczko' - myśl, żeby trochę sobie w niedoli ulżyć, dogodzić, zaakceptować siebie i rzeczy, jakie są w tej chwili. Przepięknie. 'Chwalić Cię będę Panie całym sercem moim, opowiem wszystkie cudowne Twe dzieła' :))&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-3086651012890303989?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/3086651012890303989/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/03/post-jaki-bog-uznaje.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/3086651012890303989'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/3086651012890303989'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/03/post-jaki-bog-uznaje.html' title='Post, jaki Bóg uznaje'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-8173804265561708729</id><published>2011-03-17T23:23:00.006+01:00</published><updated>2011-03-18T00:03:14.658+01:00</updated><title type='text'>Sałatka owocowa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś rano zadzwoniła do mnie szefowa Sekretariatu naszego duszpasterstwa akademickiego, za który jestem odpowiedzialny jako duszpasterz. Poinformowała o jednej rzeczy i powiedziała, że dziś nie przyjdzie na dyżur do Sekretariatu, bo się rozchorowała. Przyszło mi na myśl, aby ją odwiedzić. Nigdy nie byłem u niej na stancji, a mieszka tylko kilka minut od KUL. Umówiliśmy się, że przyjdę po 14.00. W drodze pomyślałem, że kupię jej jakieś owoce. Zaszedłem do takiego klasycznego "warzywniaka". Tam wybrałem: mandarynki, banany, kiwi i dużą pomarańczę. Popatrzyłem jeszcze na jabłka, ale uznałem, że są zbyt pospolite... I taką siateczkę witamin jej przyniosłem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wieczorem byłem zaproszony na herbatę na stancję przez pewną parę z naszego duszpasterstwa. Oprócz herbaty z kuchni została przyniesiona sałatka owocowa. Gdy ją jedliśmy zacząłem przyglądać się, jaki jest jej skład. Wyliczyłem na głos: mandarynki, banany, kiwi, pomarańcze i ... jabłka, co potwierdziła autorka sałatki i zacząłem się śmiać. Wspomniałem im o mojej popołudniowej wizycie z owocami u szefowej Sekretariatu. Okazało się, że cały tydzień do dzisiejszej herbaty planowane były kremówki z pobliskiej cukierni. Ale dziś po południu gospodyni wpadła na pomysł ... sałatki owocowej.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-8173804265561708729?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/8173804265561708729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/03/saatka-owocowa.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8173804265561708729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8173804265561708729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/03/saatka-owocowa.html' title='Sałatka owocowa'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-8940680185546378595</id><published>2011-03-11T14:54:00.008+01:00</published><updated>2011-03-11T15:38:56.426+01:00</updated><title type='text'>Psalm 91</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś rano do mojej modlitwy postanowiłem wziąć Słowo ze strony, na której "otworzyło mi się" Pismo Święte. Czasem w ten sposób robię, ale nie po to, aby szukać jakiejś "odpowiedzi", tylko po prostu modlę się tym Słowem, na którym otwieram Pismo. Wiele razy doświadczyłem, jak bardzo to Słowo do mnie przemawia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobnie było dzisiaj. Zacząłem powoli czytać ten psalm i rozważać jego słowa, zatrzymując się nad tymi, które mnie uderzają. "Jego wierność - to puklerz i tarcza". Zdałem sobie sprawę, że wierność Pana jest tarczą (musiałem zapytać się, co znaczy puklerz...? ;-), a ponieważ nie interesowałem się zbytnio uzbrojeniem - sprawdziłem potem i okazało się, że to rodzaj ... tarczy). To Jego wierność jest potężną ochroną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dalej w Psalmie są słowa, których używa ... diabeł, gdy na pustyni kusi Jezusa: "&lt;i&gt;swoim aniołom nakazał w twej sprawie, aby Cię strzegli na wszystkich twych drogach. Na rękach będą cię nosili, abyś nie uraził swej stopy o kamień.&lt;/i&gt;" Zrozumiałem, że skoro słowa te Jezus rozpoznaje w swoich myślach jako pokusę diabła, to znaczy, że sam Jezus musiał je bardzo dobrze znać. Pomyślałem, że w takim razie cały ten psalm był bliski Jezusowi - zapewne był dla Niego głęboko wyrytym w sercu zapewnieniem Ojca, że troszczy się o Niego. Dlatego diabeł próbuje wykorzystać to Słowo pod pozorem dobra - maksymalnej "ufności" przez dosłowne rozumienie go i proponuje, aby to "sprawdzić" przez rzucenie się z narożnika świątyni. Jezus rozpoznaje tę myśl jako kwestionującą Jego ufną relację z Ojcem i świadomość, że jest Synem Bożym ("&lt;i&gt;jeśli jesteś Synem Bożym...&lt;/i&gt;").&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Następne słowa też wyraźnie odniosłem do Jezusa: "&lt;i&gt;Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie; osłonię go, bo uznał moje imię. Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham i będę z nim w utrapieniu, wyzwolę go i sławą obdarzę. Nasycę go długim życiem i ukażę mu moje zbawienie.&lt;/i&gt;" To Słowo też realizuje się w życiu Jezusa, ale nie w taki sposób, jakby mogło zakładać dosłowne rozumienie, nie po ludzku... " Autor Listu do Hebrajczyków pisze: "&lt;i&gt;Z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości&lt;/i&gt;." (Hbr 5,7).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Takie rozumienie tego Słowa próbowałem odnosić do swojego życia. Bóg jest tarczą i puklerzem, mogę mu ufać, a On jako wierny spełni swoje obietnice, choć niekoniecznie dosłownie tak, jak tego oczekuję i "po ludzku" rozumiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potem w ciągu dnia na rozmowie w kierownictwie duchowym podzieliłem się z jedną osobą Psalmem 91 z naciskiem na inne Słowo zapewnienia o trosce i opiece Boga: "&lt;i&gt;Okryje cię swymi piórami i schronisz się pod Jego skrzydła.&lt;/i&gt;"&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A przed chwilą dostałem sms od pewnej osoby z Warszawy, która dokładnie dwa lata temu podarowała mi to małe Pismo Święte w skórzanej oprawie, którym się modlę. Zmobilizował on mnie do dzisiejszego wpisu na blogu. Sms, który mi przesłała, jest bardzo krótkiej treści: &lt;b&gt;Ps 91 :)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-8940680185546378595?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/8940680185546378595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/03/psalm-91.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8940680185546378595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8940680185546378595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/03/psalm-91.html' title='Psalm 91'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-5845744956554006532</id><published>2011-01-18T00:04:00.006+01:00</published><updated>2011-01-18T00:42:32.581+01:00</updated><title type='text'>Bądź pozdrowiony, obdarzony łaską, Pan z tobą...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś przed południem modliłem się i po pewnym czasie po raz pierwszy od długiego czasu sięgnąłem po różaniec, który leżał na moim biurku. Zacząłem powoli z jak największą świadomością wypowiadać w myślach słowa: Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota twojego - Jezus. Powtarzając powoli te zdania, uświadomiłem sobie, że są to słowa, jakie Bóg kieruje do Maryi: przez anioła i przez Elżbietę. Modląc się, pojawiła mi się myśl, że w taki sam sposób Bóg zwraca się do ... mnie: Bądź pozdrowiony, obdarzony łaską, Pan jest z tobą, jesteś błogosławiony i błogosławiony jest owoc twojego życia - Jezus. Z jednej strony było to tak zaskakujące, ale z drugiej strony wydało się nagle takie oczywiste: przecież Bóg nieustannie wypowiada nade mną swoje błogosławieństwo i przekonuje, że jest ze mną. I ostatecznie owocem całego mojego życia ma być Jezus, który rodzi się w moim sercu, gdy przyjmuję z wiarą Słowo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Modląc się dalej przypomniałem sobie, jak wiele lat temu będąc jeszcze klerykiem, zrozumiałem czym dla mnie może być modlitwa różańcowa... Przyjechałem wtedy na ferie do domu rodzinnego i rozmawiałem w kuchni z moją mamą. Opowiadałem jej, jak jest w Krakowie na filozofii i w pewnym momencie zorientowałem się, że się powtarzam. Ale zauważyłem, że mojej mamie, która z uwagą mnie słuchała to wcale nie przeszkadzało. Ona cieszyła się moją obecnością w domu. To wydarzenie odniosłem potem do modlitwy z różańcem - niezależnie, ile razy powtórzę pewne słowa, to chodzi w tej modlitwie o obecność przy Bogu.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kontynuowałem powtarzanie powoli słów modlitwy różańcowej, które jak nigdy przemawiały do mnie, gdy zadzwonił telefon stacjonarny w moim pokoju. Odebrałem go i okazało się, że to ... moja mama. Dzwonimy do siebie nie za często i zazwyczaj pod wieczór. Dziś coś ją tchnęło, aby zadzwonić rano :-). Tym razem to ona opowiadała co słychać w domu, a ja w sercu cieszyłem się jej "obecnością" i tym "przypadkowym" splotem sytuacji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Błogosławiona jesteś, Maryjo, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane ci od Pana. Łk 1,45 &lt;/i&gt;(słowa, które umieściłem jako motto na moim obrazku prymicyjnym)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-5845744956554006532?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/5845744956554006532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/01/badz-pozdrowiony-obdarzony-aska-pan-z.html#comment-form' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/5845744956554006532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/5845744956554006532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2011/01/badz-pozdrowiony-obdarzony-aska-pan-z.html' title='Bądź pozdrowiony, obdarzony łaską, Pan z tobą...'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-6175422399050557136</id><published>2010-10-19T23:39:00.008+02:00</published><updated>2010-10-20T00:23:02.390+02:00</updated><title type='text'>Duch wieje dalej :-)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po dłuższej przerwie w pisaniu na blogu chciałbym prosić o wyrozumiałość tych, którzy oczekują systematyczności i zaglądają (zaglądali) tu często.&lt;br /&gt;Nieobecność na blogu to nie tylko skutek dużej zmiany w moim życiu. Przeniosłem się bowiem z Gdyni do Lublina, gdzie od września jestem duszpasterzem akademickim na KUL. Zdaję sobie sprawę, że choć Duch wieje nieustannie, to stałem się przez ostatnie miesiące trochę nieczuły na Jego powiewy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od kilku dni wyraźnie czuję ponownie zaproszenie do wsłuchiwania się w poruszenia Ducha w moim życiu. Stąd także powrót do dzielenia się nimi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym z moich n&lt;a style="" href="http://4.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/TL4XqBr7ZmI/AAAAAAAALKw/mx9PFlYGt80/s1600/oblubienica_ducha_swietego.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 211px; height: 291px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/TL4XqBr7ZmI/AAAAAAAALKw/mx9PFlYGt80/s400/oblubienica_ducha_swietego.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529883403232175714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;owych "obowiązków" duszpasterskich jest opieka duchowa nad Wspólnotą Odnowy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oblubienica Ducha Świętego&lt;/span&gt;. W ubiegłym tygodniu po mszy św. wieczornej, która jest mszą "odnowową" przed kościołem akademickim jak zwykle zebrała się duża grupa młodych ludzi. Ja podchodziłem do wielu osób, aby się przywitać lub poznać z niektórymi. Zobaczyłem niedaleko jedną osobę, stojącą na uboczu samotnie. Pomyślałem, że czeka na kogoś albo liczy, że ktoś do niej podejdzie. Chciałem ją jakoś zagadnąć, ale w tym momencie podeszła do mnie studentka, której obiecałem pożyczyć torbę potrzebną do przeprowadzki. Idąc po torbę, kątem oka dostrzegłem, że tamta dziewczyna odchodzi sama. Poczułem jakby został stracony jakiś moment łaski spotkania. Przez głowę przemknęła mi nawet myśl, aby do niej podbiec i zagadać. Ale w końcu pomodliłem się w tym momencie mniej więcej tak: "Panie, nie pozwól, aby ta dziewczyna przez naszą nieuwagę i zabieganie odeszła stąd w poczuciu odrzucenia. Spraw, aby, jeśli tego potrzebuje, wróciła tutaj".&lt;br /&gt;Następnego dnia także na wieczornej mszy spowiadałem. Po skończonych spowiedziach wyszedłem z kościoła i zobaczyłem, że za mną wyszła jakaś osoba. Podeszła do mnie i zapytała, czy może porozmawiać. Wydało mi się, że jest to ta sama osoba, którą widziałem dzień wcześniej. Zapytałem, czy przypadkiem wczoraj nie była na mszy i nie stała sama z boku, a potem odeszła. Ona potwierdziła, że tak. Ogromnie się ucieszyłem, że Pan tak szybko wysłuchał mojej modlitwy. Porozmawialiśmy więc, a ja zaprosiłem ją na spotkanie naszej Wspólnoty Odnowy, na którym ... się pojawiła w ostatnią niedzielę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! A wy bądźcie podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej  powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze&lt;/span&gt;. (Łk 12,35-36)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-6175422399050557136?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/6175422399050557136/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/10/duch-wieje-dalej.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/6175422399050557136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/6175422399050557136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/10/duch-wieje-dalej.html' title='Duch wieje dalej :-)'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/TL4XqBr7ZmI/AAAAAAAALKw/mx9PFlYGt80/s72-c/oblubienica_ducha_swietego.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-5336437334768518194</id><published>2010-05-26T00:20:00.018+02:00</published><updated>2010-05-26T00:59:05.595+02:00</updated><title type='text'>Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tydzień temu dostałem od znajomej siostry zakonnej niezwykłe świadectwo. Za jej zgodą umieszczam je teraz, gdyż nadszedł już czas.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;"Otóż wczoraj poszłam do kaplicy aby pobyć z Panem Jezusem. Był to czas adoracji Najświętszego Sakramentu. Wszystko było tak normalnie... cisza, zapach który bardzo lubię w naszej kaplicy, kilka sióstr, bo to pora obiadowa. Modliłam się w ciszy i po jakiejś chwili usłyszałam dość mocny szept głosu mężczyzny. Kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam po przeciwnej stronie starszego pana i starszą panią. On przytulony do niej ona do niego. Siedzieli przytuleni głowami do siebie, a z jego ust płynęły słowa uwielbienia, dziękczynienia, prośby. Starałam się nie wsłuchiwać w słowa ich intymnej modlitwy, ale nie dało się nie słyszeć choćby fragmentów tej modlitwy serca... Postawa tych dwojga ludzi, obrazek, który tworzyli wzruszył mnie do łez i zaczęłam w sercu modlić się razem z nimi. To było cudowne uczucie.&lt;br /&gt;Kiedy on przestał się modlić, zaczęła ona. A ja nie mogłam się nadziwić świadectwu ich pięknej, pełnej prostoty modlitwy. To bardzo poruszyło moje serce i poczułam, że bardzo chciałabym im podziękować za to, co mi dali... Kiedy po dłuższym czasie zaczęli wychodzić z kaplicy wyszłam im na spotkanie i...tak po prostu z serca im podziękowałam. Okazało się, że ona ma  ... 90 lat a on 91. On ma trudności z chodzeniem dlatego pomagał sobie balkonikiem. I opowiedzieli mi, że Pan Jezus spotkał ich ze sobą dopiero 5 lat temu i połączył ich "piękną więzią duchową- modlimy się razem siostro i jestem takim szczęśliwym człowiekiem" - to słowa tego pana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowa to nic w porównaniu tego, co zobaczyłam w oczach tego człowieka, kiedy spojrzał na mnie. To coś więcej niż szczęście. Ja tam zobaczyłam niebo. Tak pięknego, pogodnego spojrzenia jeszcze nigdy nie widziałam. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę i rozstaliśmy się. A ja nie mogę zapomnieć tych oczu..., tego obrazu wtulonych w siebie staruszków..., tych szeptanych modlitw...&lt;br /&gt;Pan Jezus przychodzi na różne sposoby... Chce być tu z nami. Jestem tak bardzo wdzięczna, że dał mi to spotkanie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;" class="werset"&gt;Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć  na twoim ramieniu, bo jak śmierć potężna jest miłość, a zazdrość jej  nieprzejednana jak Szeol, żar jej to żar ognia, płomień Pański. Wody wielkie nie zdołają ugasić  miłości, nie zatopią jej rzeki. Jeśliby kto oddał za miłość całe  bogactwo swego domu, pogardzą nim tylko. &lt;/span&gt;(Pieśń nad pieśniami 8,6-7)&lt;br /&gt;&lt;a style="" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();}    catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S_xRl3X5ZWI/AAAAAAAALJk/ZpcbLFfzWjs/s1600/milosc2.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 124px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S_xRl3X5ZWI/AAAAAAAALJk/ZpcbLFfzWjs/s400/milosc2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5475340957936870754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten cudowny witraż mówi mi o ... Duchu Świętym. Jest On jak Ogień i jak Strumienie wody żywej. Tylko Duch Święty może łączyć jako miłość ... ogień i wodę. Autorką tego witraża jest Kasia, której niezwykły blog polecam: &lt;a href="http://dsdm.bloog.pl"&gt;http://dsdm.bloog.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dołączam też wiersz z bloga Kasi o potędze wiary:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;potęga wiary wypowiedzenia w swoim umyśle&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;dążenie do celu nie jest głuchym słowem losu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;myśl płynna ożywia rzeczywistość&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;wybiega promieniem poza odległość czasu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;wszystko czego pragniesz i chcesz będzie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-5336437334768518194?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/5336437334768518194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/05/wody-wielkie-nie-zdoaja-ugasic-miosci.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/5336437334768518194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/5336437334768518194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/05/wody-wielkie-nie-zdoaja-ugasic-miosci.html' title='Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S_xRl3X5ZWI/AAAAAAAALJk/ZpcbLFfzWjs/s72-c/milosc2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-2402465736154232090</id><published>2010-05-23T23:22:00.012+02:00</published><updated>2010-05-23T23:51:47.083+02:00</updated><title type='text'>Osobiste zesłanie Ducha Świętego</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a style="" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S_mhEl1BVVI/AAAAAAAALIs/VC1D5pBzPt8/s1600/Pentecost.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 150px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S_mhEl1BVVI/AAAAAAAALIs/VC1D5pBzPt8/s400/Pentecost.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5474583922291594578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kilka lat temu dostałem książkę amerykańskiego psychologa Dana Montgomery &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bóg i twoja osobowość.&lt;/span&gt; Jest w niej niezwykłe świadectwo osobistego zesłania Ducha Świętego. Książkę tę ponad rok temu komuś pożyczyłem. Wróciła niedawno. Dziś podzieliłem się tym świadectwem w ramach homilii. Dzielę się nim także z wami:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;"Wiedziałem o Bożej miłości, ale potrzebowałem konkretnego zapewnienia, które by mi pomogło wzrastać w przyjaźni z Nim. Czasami Bóg zdawał się być tak daleko ode mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Studiowałem Biblię, starając się znaleźć drogowskaz. Wiele tekstów biblijnych mówiło o mądrości, potędze i miłości, których Duch Święty udziela tym, którzy przynależą do Jezusa. Czytałem o tym, jak jest On źródłem mądrości (J 14, 26; 1 Kor 12, 8); źródłem mocy sprawiającej cuda (Łk 24,49; Dz 1, 8; Rz 15,19); kanałem Bożej miłości (Rz 3, 3-5; Ga 5-22) i naszym pocieszycielem w chwilach słabości (Rz 8, 26). Potrzebowałem tego rodzaju towarzystwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz miałem wiedzę o Duchu Świętym. Ale chciałem doświadczyć Go bezpośrednio i nawiązać z Nim kontakt. Czułem się niezręcznie i byłem trochę niespokojny, ale zdecydowałem, że nadszedł czas na prośbę do Boga, by mnie przedstawił Duchowi Świętemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego piątkowego wieczoru wśliznąłem się do pokoiku na piętrze kościoła w rodzinnym mieście. Zaufano mi udostępniając klucz, często bowiem chodziłem tam wieczorami na modlitwę. Tego wieczoru przyszedłem szukając spotkania z Duchem Świętym, ale nie wiedziałem dokładnie, jak się do tego zabrać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedziałem w ciemnym pokoju na dziecięcym krześle - była to sala dla dzieci. Pochyliłem głowę i prosiłem: "Panie Jezu, pragnę kochać Cię z całego serca. Ale zbyt często wydaje mi się, że nie wiem, czy jesteś obok; ani nie wiem, co porabiasz. Chciałbym odczuć Twoją przyjaźń tak, bym mógł innym mówić o Tobie. Biblia powiada, że Duch Święty może mi pomóc, że może mnie napełnić miłością i mocą. Oto jestem. I co dalej?"&lt;br /&gt;&lt;a style="" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();}    catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S_mgWiUJIKI/AAAAAAAALIk/-7By-hyukaI/s1600/Rejoice+for+The+Spirit.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 143px; height: 143px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S_mgWiUJIKI/AAAAAAAALIk/-7By-hyukaI/s400/Rejoice+for+The+Spirit.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5474583131074404514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przez kilka minut cisza otuliła pokój. Wreszcie uznałem, że nic się nie zdarzy. Wstałem, by wyjść, gdy jakiś dźwięk, przypominający gwałtowny wicher, zagrzmiał w holu i wdarł się do pokoju. Fala elektryzującej mocy weszła we mnie. Napełniła mnie niewiarygodną radością - a potem strachem! Krzyknąłem: "stop!" Wiatr ustał natychmiast.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc jestem człowiekiem dwudziestego wieku, wychowanym w kulturze opartej na naukach ścisłych, analitycznym myśleniu i empirycznych dowodach. Dopiero co otrzymałem bakalaureat z nauk przyrodniczych... Nie dowierzałem dźwiękowi i mocy wichru, Duchowi Świętemu. Czytać o czymś takim w księdze Dziejów Apostolskich - to było w porządku, ale doświadczać tego - tu i teraz - to rozsadzało umysł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podszedłem do okna, by sprawdzić, czy na zewnątrz wiał wiatr. Okna były szczelnie zamknięte. Była spokojna letnia noc. Łomotanie mego serca przypominało mi, że wiatr, który słyszałem, był rzeczywisty. Zaczerpnąłem głębokiego oddechu, by się uspokoić. Postanowiłem znów się modlić i ufać temu doświadczeniu, bez względu na to, czym ono było.&lt;br /&gt;"W porządku, Boże", powiedziałem. "Jeśli chcesz ponowić wichurę, jestem gotów". Nagle wiatr ponownie zahuczał w holu i w pokoju. Było to przerażające i jednocześnie cudowne. Słodkie uczucia pulsowały w całym moim ciele. Wiatr i moc stały się tak silne, że znów krzyknąłem "stop!" Wszystko się uciszyło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczucie mrowienia rozwijało się wokół serca i klatki piersiowej. Powoli przyjemne uczucia objęły moją szyję i żuchwę. Wargi zaczęły mi drżeć. Zacząłem się jąkać jak małe dziecko. Odkryłem, że zacząłem mówić do Boga, lecz nie był to język angielski. Odbywało się to w innym języku, który odtąd nazywam moim "językiem modlitwy".&lt;br /&gt;Ten dziwny nowy język nie zrodził się w moim umyśle. Zdawał się płynąć z serca, z moich najgłębszych uczuć. Moim wypowiedziom towarzyszyło poczucie intymności, spontanicznego i radosnego porozumiewania się. Prawie godzinę tak się modliłem. Potem Duch Święty odszedł ode mnie. Siedziałem w milczeniu właściwie płonąc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To było dość jak na jeden wieczór. Powiedziałem: "Dzięki Ci, Jezu, za to, że pokazałeś mi Twego Ducha i Twoją miłość! Przepraszam, że tak się wystraszyłem. Nie wiedziałem, że Ty robisz takie rzeczy! Dzięki za to, że jesteś tak blisko mnie. Pomóż mi być Twoim przyjacielem na całe życie. Pomóż mi kochać Cię i służyć ludziom, aż spotkam Cię twarzą w twarz".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tamtego wieczoru aż do dziś ciągle jestem w pełni ludzki ze wszystkimi moimi słabościami, wadami, błędami. Ale wciąż działa kochająca moc, która opatruje moje rany i roznieca we mnie ogień wiary. Duch Święty rozpala mego ducha i przynagla mnie do bliższej relacji z Bogiem Ojcem i Jezusem Synem”. (Dan Montgomery – &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bóg i twoja osobowość&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-2402465736154232090?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/2402465736154232090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/05/osobiste-zesanie-ducha-swietego.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/2402465736154232090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/2402465736154232090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/05/osobiste-zesanie-ducha-swietego.html' title='Osobiste zesłanie Ducha Świętego'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S_mhEl1BVVI/AAAAAAAALIs/VC1D5pBzPt8/s72-c/Pentecost.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-1998268454819392448</id><published>2010-05-10T19:51:00.013+02:00</published><updated>2010-05-14T15:37:51.010+02:00</updated><title type='text'>Kiedy niebo nawiedza ziemię</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kiedy niebo nawiedza ziemię&lt;/span&gt; to tytuł książki, do której po raz drugi sięgnąłem tydzień temu. Pierwszy raz zacząłem czytać ją zimą w pociągu, wracając z Warszawy, gdy w przedziale nie działało ogrzewanie. Poczułem wtedy wyraźne zaproszenie do modlitwy w imię Jezusa, aby było ciepło. Choć wydawało się to szalone, w końcu po wewnętrznym zmaganiu, tak zrobiłem. Pisałem o tym w jednym z poprzednich postów: &lt;a href="http://duchwieje.blogspot.com/2010/02/w-imie-jezusa-aby-byo-ciepo.html"&gt;W imię Jezusa - aby było ciepło!&lt;/a&gt; Modlitwa ta poprowadziła do rozmowy o żywej wierze w Jezusa ze studentką, która siedziała naprzeciw mnie. Na koniec dałem jej właśnie tę książkę, którą dopiero co zacząłem czytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedawno ponownie zamówiłem tę książkę i sięgnąłem po nią w ubiegłą środę. W pierwszym rozdziale autor, Bill Johnson, charyzmatyczny pastor, opisuje niezwykły ślub, jaki miał miejsce w ich wspólnocie. Państwo młodzi - Ralph i Colleen, którzy żyli pasją dla Boga i miłością do ubogich - jako prezenty wybrali upominki z supermarketu. Były to ciepłe kurtki, czapki, rękawiczki, śpiwory, które mieli zamiar ... podarować swoim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gościom&lt;/span&gt;. Byli to ubodzy i bezdomni mieszkańcy ich miasta, których zaprosili na ślub. Na weselu państwo młodzi stanęli za stołem i nakładali swoim gościom jedzenie. Jeszcze przed ślubem poprosili oni pastora, aby był wrażliwy na głos Ducha Świętego, gdyby okazało się, że Bóg chce kogoś uzdrowić w czasie ceremonii ślubnej.&lt;br /&gt;Na ślubie pojawił się Luke wraz z żoną. Przyszli oni, bo wiedzieli, że dostaną coś do zjedzenia. Luke miał trudności z chodzeniem i musiał używać laski. Na obu przedramieniach i dłoniach miał założone szyny, a na szyi duży kołnierz ortopedyczny.&lt;br /&gt;Pastor i jego brat zaczęli się modlić za Luke'a. Najpierw zostały uzdrowione nadgarstki. Potem modlili się za krótszą o 2,5 cm nogę po wypadku, która ... wyrównała się ze zdrową nogą i w dodatku zniknął wszelki ból.  Następnie modlono się za kark. Okazało się, że Luke miał nowotwór i potrzebuje kołnierza z powodu zaniku mięśni w tym miejscu. Modlitwa sprawiła, że mięśnie zostały odbudowane a guzy zniknęły. Podczas badań jego lekarz stwierdził, że Luke jest całkowicie zdrowy. Przede wszystkim Luke i jego żona zaczęli służyć Jezusowi, a w przeciągu kilku tygodni Luke po raz pierwszy od 17 lat znalazł pracę.&lt;br /&gt;Młodzi Ralph i Colleen stworzyli bardzo dobre "warunki dla cudów", tak że Bóg mógł swobodnie działać w tym klimacie miłości i troski o ubogich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatnią środę wieczorem mieliśmy w naszym kościele mszę z modlitwą o uzdrowienie. Podczas adoracji w pewnym momencie przyszło mi na myśl to wydarzenie, o którym czytałem rano z bardzo wyraźnym wskazaniem na uzdrowienie karku. Byłem przekonany, że to 'nieprzypadkowe' przypomnienie, więc podzieliłem się moim przekonaniem, że Pan dotyka osobę, która ma chory kręgosłup szczególnie w okolicach szyi... Zaraz po mszy podeszła do mnie młoda kobieta, która powiedziała, że od trzech lat ma bóle w karku i była bardzo poruszona. Powiedziałem, że jeśli Pan ją uzdrowił, to złoży niedługo o tym świadectwo. Dziś dostałem mail od innej osoby, która przyprowadziła na mszę swoją przyjaciółkę. Napisała mi o niej: "choruje na tarczycę i w momencie, gdy ktoś powiedział, że Jezus dotyka  osobę, która choruje na wysokości kręgów szyjnych poczuła wielkie ciepło w  tym miejscu"...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panie! Wierzymy, że twoje królestwo jest pośród nas i chcesz potwierdzać nam także dziś poprzez znaki i cuda, po co przyszedłeś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan pokazał mi, że książkę tę miałem czytać dopiero teraz, a nie zimą oraz że słowo poznania, które może do nas przyjść, nie pojawia się "znikąd", ale posługuje się On naszą wyobraźnią, wrażliwością i doświadczeniami, przez które przemawia...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-1998268454819392448?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/1998268454819392448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/05/kiedy-niebo-nawiedza-ziemie.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/1998268454819392448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/1998268454819392448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/05/kiedy-niebo-nawiedza-ziemie.html' title='Kiedy niebo nawiedza ziemię'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-5398424234265295795</id><published>2010-04-12T23:46:00.006+02:00</published><updated>2010-04-13T00:12:05.647+02:00</updated><title type='text'>Cisza jest na wysokościach</title><content type='html'>Dzisiaj w całym Kościele jako Ewangelia czytany jest fragment z 3 rozdziału Ewangelii według św. Jana (J 3,1-8). Kończy się on zdaniem, które wybrałem na tytuł tego bloga:&lt;br /&gt;"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha&lt;/span&gt;".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W języku greckim wiatr i duch to to samo słowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem w&lt;a style="" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();}  catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S8OaHJaTBhI/AAAAAAAALHo/IUOi4EhH6k0/s1600/lot.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 150px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S8OaHJaTBhI/AAAAAAAALHo/IUOi4EhH6k0/s400/lot.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5459376620879152658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;ysłuchałem homilii o. Prowincjała Wojciecha Ziółka z Krakowa, którą wygłosił w Niedzielę Miłosierdzia na Łagiewnikach. Pod koniec tej homilii czyta on wiersz Zbigniewa Herberta, który wobec wszystkiego, co się wydarzyło nabiera szczególnego, poniekąd proroczego, sensu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Guziki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;[Pamięci kapitan&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;a Edwarda Herberta]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko guziki nieugięte&lt;br /&gt;przetrwały śmierć świadkowie zbrodni&lt;br /&gt;z głębin wychodzą na powierzchnię&lt;br /&gt;jedyny pomnik na ich grobie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;są aby świadczyć Bóg policzy&lt;br /&gt;i ulituje się nad nimi&lt;br /&gt;lecz jak zmartwychstać mają ciałem&lt;br /&gt;kiedy są lepką cząstką ziemi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przeleciał ptak przepływa obłok&lt;br /&gt;upada liść kiełkuje ślaz&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;i cisza jest na wysokościach&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;i dymi mgłą katyński las&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tylko guziki nieugięte&lt;br /&gt;potężny głos zamilkłych chórów&lt;br /&gt;tylko guziki nieugięte&lt;br /&gt;guziki z płaszczy i mundurów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czytając go przypomina mi się wiersz Juliusza Słowackiego z 1848 roku &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Słowiański papież&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pośród niesnasek Pan Bóg uderza&lt;br /&gt;W ogromny dzwon,&lt;br /&gt;Dla słowiańskiego oto papieża&lt;br /&gt;Otworzył tron.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten przed mieczami tak nie uciecze&lt;br /&gt;Jako ten Włoch,&lt;br /&gt;On śmiało, jak Bóg, pójdzie na miecze;&lt;br /&gt;świat mu to proch!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twarz jego, słowem rozpromieniona,&lt;br /&gt;Lampa dla sług,&lt;br /&gt;Za nim rosnące pójda plemiona&lt;br /&gt;W światło, gdzie Bóg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na jego pacierz i rozkazanie&lt;br /&gt;Nie tylko lud&lt;br /&gt;Jeśli rozkaże, to słońce stanie,&lt;br /&gt;Bo moc to cud!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On się już zbliża rozdawca nowy&lt;br /&gt;Globowych sił:&lt;br /&gt;Cofnie się w żyłach pod jego słowy&lt;br /&gt;Krew naszych żył;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sercach się zacznie światłości bożej&lt;br /&gt;Strumienny ruch,&lt;br /&gt;Co myśl pomyśli przezeń, to stworzy,&lt;br /&gt;Bo moc to duch.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A trzeba mocy, byśmy ten pański&lt;br /&gt;Dźwignęli świat:&lt;br /&gt;Więc oto idzie papież słowiański,&lt;br /&gt;Ludowy brat;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto już leje balsamy świata&lt;br /&gt;Do naszych łon,&lt;br /&gt;A chór aniołów kwiatem umiata&lt;br /&gt;Dla niego tron.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On rozda miłość, jak dziś mocarze&lt;br /&gt;Rozdają broń,&lt;br /&gt;Sakramentalną moc on pokaże,&lt;br /&gt;świat wziąwszy w dłoń;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gołąb mu słowa w hymnie wyleci,&lt;br /&gt;Poniesie wieść,&lt;br /&gt;Nowinę słodką, że duch już świeci&lt;br /&gt;I ma swą cześć;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niebo się nad nim piękne otworzy&lt;br /&gt;Z obojga stron,&lt;br /&gt;Bo on na świecie stanął i tworzy&lt;br /&gt;I świat, i tron.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On przez narody uczyni bratnie,&lt;br /&gt;Wydawszy głos,&lt;br /&gt;Że duchy pójdą w cele ostatnie&lt;br /&gt;Przez ofiar stos;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moc mu pomoże sakramentalna&lt;br /&gt;Narodów stu,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Moc ta przez duchy będzie widzialna &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;    Przed trumną tu&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takiego ducha wkrótce ujrzycie&lt;br /&gt;Cień, potem twarz:&lt;br /&gt;Wszelką z ran świata wyrzuci zgniłość,&lt;br /&gt;Robactwo, gad,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdrowie przyniesie, rozpali miłość&lt;br /&gt;I zbawi świat;&lt;br /&gt;Wnętrze kościołów on powymiata,&lt;br /&gt;Oczyści sień,&lt;br /&gt;Boga pokaże w twórczości świata,&lt;br /&gt;Jasno jak dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmierć Jana Pawła II i katastrofa lotnicza miały miejsce w sobotę oktawy Zmartwychwstania w wigilię Niedzieli Miłosierdzia...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-5398424234265295795?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/5398424234265295795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/04/cisza-jest-na-wysokosciach.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/5398424234265295795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/5398424234265295795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/04/cisza-jest-na-wysokosciach.html' title='Cisza jest na wysokościach'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S8OaHJaTBhI/AAAAAAAALHo/IUOi4EhH6k0/s72-c/lot.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-8473913546599135788</id><published>2010-02-27T14:40:00.006+01:00</published><updated>2010-02-27T15:03:24.515+01:00</updated><title type='text'>Modlitwa na ulicy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponad tydzień temu wracałem z miasta i tuż przed naszym kolegium przyszła mi myśl, aby podejść na basen szkolny i zapytać o coś kierownika ośrodka sportowego. W pierwszym momencie ją 'zignorowałem', ale gdy powróciła, podszedłem w kierunku basenu kilkadziesiąt metrów. Tam okazało się, że wejście na basen jest ... zamknięte. Uśmiechnąłem się i udałem do kolegium. Na wysokości wejścia do Gimnazjum i Liceum Jezuitów na parkingu spotkałem osobę, z którą znamy się od dobrych kilku lat, ale przez ostatnie bodaj dwa lata w ogóle nie rozmawialiśmy. Zaczęliśmy więc rozmowę i pewnym momencie przyszła mi myśl, aby się za nią pomodlić. Zapytałem, czy mogę i po chwili położywszy rękę na jej głowie, zacząłem się modlić. Modlitwa trwała najwyżej 2 minuty. Po niej pożegnaliśmy się. Cieszyłem się, że moja droga wydłużyła się o podejście na basen, bo inaczej nie spotkałbym tej osoby i nie mógłbym się z nią pomodlić. Wczoraj dostałem od niej list-świadectwo, który za jej zgodą umieszczam poniżej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczęść Boże, Sławku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wychodzi mi z głowy nasze spotkanie i twoja modlitwa nade mną! Po pierwsze jest to dla mnie świadectwo twojej wiary - taka modlitwa na ulicy. Zapadła mi ona w serce bardzo, choć pamiętam z niej niewiele. I za to świadectwo chcę ci podziękować, ale nie tylko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcę się z tobą podzielić moim świadectwem działania Boga poprzez to nasze spotkanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ty powiedziałeś,  że chciałeś iść inną drogą, ale widać miałeś spotkać mnie. Ja widać miałam być tam wtedy, aby spotkać ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż jakiś czas temu "naszedł mnie" czas jakichś dziwnych podsumowań, przeglądów, wspomnień i… żalów. Co to ja mogłam w moim życiu, a czego nie zrobiłam, czemu zrobiłam tak, a nie inaczej, no i w ogóle wiele rzeczy, których "chciałabym, a boję się" i na co już jest za późno. Do tego doszły problemy z dogadywaniem się z mężem no i w ogóle było niefajnie. Ogólnie - dołek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja przyjaciółka umówiła mnie na spotkanie ze swoim przyjacielem, księdzem Janem, który zresztą już kiedyś u mnie był, zna mnie, a chodziło właśnie o modlitwę – taką indywidualną nade mną. Zresztą ksiądz Jan jest osobą wyjątkową, ma pewien dar – powiedziałabym, że on widzi duszę. Trudno mi to wytłumaczyć, ale tak jest. To, co mi powiedział pomogło mojemu myśleniu, a dokładniej zdjęło ze mnie ciężar win, które nie są moimi, a które sobie przypisywałam. Modlitwa miała uleczyć serce. Ale też powiedział mi, że czasem trzeba modlitwę powtórzyć. Byliśmy umówieni na następne spotkanie, ale niestety nie doszło do tego spotkania. Przez pewien czas wszystko wydawało się ok. Myślę też, że byłam w czasie pocieszenia i moje poprzednie problemy jakoś rzeczywiście odeszły. Ale za jakiś czas znów się odezwały, choć w o wiele mniejszym zakresie. Ja jednak oczekiwałam cudu, więc pojawiło się rozżalenie - jak to jest, Panie Boże, miałeś mnie uleczyć i co, znów się zaczyna... Jako, że zaczął się Wielki Post umówiłam się do spowiedzi – wyszłam po niej pocieszona, ale tak nie do końca. I wtedy spotkałam ciebie. Rozmowa z tobą i twoja modlitwa - taka, jak modlitwa księdza Jana, była właśnie tą drugą modlitwą, której było mi trzeba. To było dokończenie mojego uzdrawiania. Tak przynajmniej ja to odbieram i jestem o tym święcie przekonana. To spotkanie, to była Jego odpowiedź na moje wołanie. Dziękuje Panu Bogu za ciebie, za to, że byłeś tam, wtedy, za twoją modlitwę i twoje słowa i za to, co dzięki temu dzieje się we mnie. Chwała Panu!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-8473913546599135788?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/8473913546599135788/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/02/modlitwa-na-ulicy.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8473913546599135788'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8473913546599135788'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/02/modlitwa-na-ulicy.html' title='Modlitwa na ulicy'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-4103961372899078979</id><published>2010-02-14T15:43:00.012+01:00</published><updated>2010-02-14T17:13:50.673+01:00</updated><title type='text'>W imię Jezusa - aby było ciepło!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez ostatnie dwa tygodnie mieliśmy rekolekcje Szkoły Kontaktu z Bogiem w całkowitym milczeniu. Towarzysząc osobom w rozmowach i spowiedziach zachwycałem się, jak Bóg dotyka serc młodych ludzi powiewem miłości Swego Ducha. Nie mam większej radości, niż wtedy gdy widzę, jak ktoś doświadcza miłości Boga. Jeden student na koniec rekolekcji powiedział w świadectwie:  "Jestem synem &lt;span class="il"&gt;Boga&lt;/span&gt;! Moim bratem jest Jezus Chrystus. Pochodzę z królewskiego rodu!" Gdy to mówił ludzie... wzruszyli się, zwłaszcza jego przyjaciele, który dobrze go znają. Inna studentka dzieliła się doświadczeniem miłości, która prowadzi do wolności. Na końcowej mszy powiedziała: "Nic nie muszę. Nie muszę się modlić, nie muszę mówić tego świadectwa... Ale chcę!". To tylko dwie migawki spośród wielu cudownych historii spotkania  na rekolekcjach Boga żywego, który jest Miłością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś wracałem pociągiem z Warszawy do Gdyni. Ostatnim razem, miesiąc temu, mój pociąg był opóźniony o prawie dwie godziny. Dziś mimo padającego śniegu, nie tylko odjechał punktualnie, ale także na czas dojechał do Gdyni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przedziale, w którym jechałem oprócz mnie były 3 osoby: starsza pani, mężczyzna w moim wieku - oboje koło okna i studentka naprzeciw mnie. Zawsze kupuję bilet przy oknie. Dziś jednak wiedziałem, że mam kupić bilet ... przy korytarzu. Po godzinie jazdy w przedziale zaczęło się robić coraz chłodniej. Pani zapięła sweterek, studentka nałożyła dużą chustę, a mężczyzna cały czas siedział już w kurtce. Próbowałem regulować temperaturę,  ale elektroniczny regulator nie działał. Poszedłem więc do przedziału konduktorskiego i poprosiłem kierownika pociągu, aby coś z tym zrobił. Konduktorzy poszli 'naprawiać' ogrzewanie. Po kilku minutach konduktor przyszedł i sprawdzał, czy już działa, ale niestety wciąż nie działało - ani regulator, ani nie było ciepłego nawiewu. I wtedy pojawiła się we mnie myśl, aby ... pomodlić się o ciepło w przedziale w imię Jezusa. W myślach więc pomodliłem się o to, ale coraz wyraźniej czułem, że mam to zrobić ... na głos. Oczywiście pojawiły się opory: a co będzie jak ogrzewanie nie zadziała...? Ośmieszysz się! Skompromitujesz!... Odważyłem się więc powiedzieć: "Można się zawsze pomodlić, aby było ciepło". Ale wiedziałem, że to nie to... Po chwili cichym szeptem powiedziałem modlitwę w imię Jezusa (której oczywiście nikt nie słyszał). A ogrzewanie wciąż nie działało. W końcu w sercu zgodziłem się na to, do czego czułem, zaprasza mnie w tym momencie Bóg i głośno powiedziałem: "Jezus powiedział, że o cokolwiek poprosimy w imię Jego, stanie się nam. Więc ja modlę się w  imię Jezusa, aby było ciepło!"... Nie minęła chwila, a nadmuch zaczął działać  (było to dobrych kilkanaście minut od momentu, gdy konduktorzy zaczęli coś robić). Przyszedł konduktor, sprawdził regulator, który ... dalej nie działał, ale w przedziale zaczęło robić się ... ciepło.&lt;br /&gt;Zacząłem się śmiać, a studentka powiedziała, że modlitwa chyba zadziałała... Rozpocząłem więc rozmowę o tym, czym jest wiara. Wierzymy w coś, czego nie widzimy, ale wiemy, że to jest. I przyjmujemy to, co niewidzialne, nie widząc tego, ale ufając, że to jest. Dalej już dzieliłem się moją wiarą ze studentką. Mówiłem, że Jezus chce mieć z każdym z nas zażyłą relację. Przeczytałem fragment książki, którą miałem pod ręką, gdzie była mowa o uzdrowieniu mocą Jezusa. Opowiadałem, że tak działo się w Dziejach Apostolskich i tak jest dzisiaj, gdy przyjmujemy z wiarą, to co Bóg mówi w Piśmie Świętym... Mówiłem o wolności, jaką mogą mieć wierzący w Jezusa. Na co dziewczyna powiedziała, że myśli podobnie. Zapytała, czy jestem związany jakoś z Kościołem... Powiedziałem, że jestem księdzem. A ona, że jeszcze nie widziała księdza, który by mówił o wierze z taką pasją...&lt;br /&gt;Powiedziałem, że teraz rozumiem, dlaczego mimo iż zawsze kupuję bilet koło okna, dziś miałem przynaglenie, wziąć miejsce przy korytarzu. Miałem być po prostu w tym przedziale... Studentka na to: Ja miałam jechać porannym pociągiem, ale zaspałam na niego... Starsza pani zaczęła się śmiać (okazało się więc, że słucha tego wszystkiego). W przedziale było już tak gorąco, że pan obok mnie zdjął w końcu kurtkę.&lt;br /&gt;Dziewczyna zaraz potem wysiadała w Iławie. Dałem jej jeszcze książkę, którą czytałem i powiedziałem, że jestem jezuitą. Ona zaś: byłam kiedyś na Jezuickich Dniach Młodzieży w Świętej Lipce...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękowałem Panu za całe to wydarzenie i śmiałem się, że Pan pospieszył mi z pomocą, aby nadrobić ostatnie milczenie na blogu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span class="werset"&gt;(2 Kor 5,7)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-4103961372899078979?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/4103961372899078979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/02/w-imie-jezusa-aby-byo-ciepo.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/4103961372899078979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/4103961372899078979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/02/w-imie-jezusa-aby-byo-ciepo.html' title='W imię Jezusa - aby było ciepło!'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-4793242057355441804</id><published>2010-01-29T23:32:00.008+01:00</published><updated>2010-02-26T12:57:44.307+01:00</updated><title type='text'>Prawo a Miłość cd.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj skończyliśmy rekolekcje Szkoły Kontaktu z Bogiem (&lt;a href="http://www.jezuici.pl/szkola"&gt;www.jezuici.pl/szkola&lt;/a&gt;), czyli rekolekcje ignacjańskie dla młodzieży, które prowadziliśmy w Kaliszu. Ferie zimowe to intensywny czas tych rekolekcji. W niedzielę zaczynamy kolejne w Świętej Lipce na Mazurach, a po tygodniu następne w Ożarowie k. Warszawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coraz bardziej przekonuję się, jak bardzo jesteśmy uformowani do przestrzegania 'prawa', a nie kształtuje się naszej wiary, która działa przez miłość.&lt;br /&gt;Na koniec rekolekcji wziąłem formularz mszalny "O uproszenie miłości". Jako antyfona na wejście jest t&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S4e3KHZbv5I/AAAAAAAALHY/hwmieuD-hMk/s1600-h/prawo+a+milosc2.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 150px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S4e3KHZbv5I/AAAAAAAALHY/hwmieuD-hMk/s400/prawo+a+milosc2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5442520059112832914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;am cytat z Ks. Ezechiela: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;" class="werset"&gt;i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;. Będziecie moim ludem, a ja będę waszym Bogiem&lt;/span&gt;. (Ez 36,26-28)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od momentu gdy otrzymuję Ducha Świętego, prawo wypisane na 'kamiennych tablicach', czyli zewnętrzne do mojego serca, staje się wewnętrznym prawem mojego serca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Św. Jan w swoim 1 Liście pisze:&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie&lt;/span&gt;.(&lt;span class="adresCytatu"&gt;1J 5,3)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Gdy więc kocham, przykazania przestają być ciężarem. Ale póki trwam w lęku przed karą, czyli w Prawie, w lęku, który sprawia, że nie mogę kochać doskonale, przykazanie będzie ciężkie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli zastanawiam się nad tym, czy zachowuję przykazania, to znaczy, że jeszcze żyję według Prawa. Jeśli wiem, że żyję w świętości, to nie wiem tak naprawdę, czym jest świętość. Jeśli wiem, że zachowuję przykazania, to tak naprawdę nie wiem, czym jest zachowywanie przykazań...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden z uczestników naszych rekolekcji, 18-letni chłopak, podzielił się ze mną na rozmowie, tym co Bóg pozwolił mu zrozumieć. Powiedział: "kto kocha, ten nie grzeszy..." Szok! On sam zrozumiał, co Bóg próbuje nam pokazać o miłości w Bogu: &lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wiemy, że każdy, kto się narodził z Boga, nie grzeszy, lecz Narodzony z Boga strzeże go, a Zły go nie dotyka.&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;(1 J 5,18)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedwczoraj zadzwoniła do mnie pewna osoba, z którą kiedyś raz rozmawiałem. Bardzo pragnie zmiany w swoim życiu. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;Powiedziała mi, że dużo się zmienia w jej życiu na lepsze. Ale zapytała też: Proszę ojca, czy ja jestem grzesznicą, bo wciąż nie chodzę w niedzielę do kościoła? Myślała, że zostanie osądzona, tak samo jak siebie osądza...&lt;br /&gt;Nie została jednak osądzona.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-4793242057355441804?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/4793242057355441804/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/prawo-miosc-cd.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/4793242057355441804'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/4793242057355441804'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/prawo-miosc-cd.html' title='Prawo a Miłość cd.'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S4e3KHZbv5I/AAAAAAAALHY/hwmieuD-hMk/s72-c/prawo+a+milosc2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-1722816763940201151</id><published>2010-01-21T22:28:00.013+01:00</published><updated>2011-11-30T16:51:21.351+01:00</updated><title type='text'>Boży czas</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj w nocy pojawiła się we mnie myśl, aby podzielić się świadectwem działania Ducha Świętego w moim życiu na stronie www.kaplani.com.pl. Świadectwo to pojawiło się już w ubiegłym roku w dwumiesięczniku odnowy charyzmatycznej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Szum z nieba&lt;/span&gt;. Pokazuje ono działanie Ducha Świętego z jednej strony oraz z drugiej strony mój 'opór' w rozwijaniu Jego Łaski. Duch Święty jednak cierpliwie dotykał mojego serca, aby pełniej Mu się poddało. Przesłałem je więc do ks. Jacka Sochy, odpowiedzialnego za tę kapłańską stronę. Dzisiaj około południa ks. Jacek zadzwonił do mnie z prośbą o pomoc w spowiedziach na kursie Filip (nie pamiętam, żeby kiedykolwiek do mnie dzwonił...). Wspomniałem mu o przesłanym przeze mnie świadectwie. Wyglądało na to, że jeszcze go nie widział. Powiedział, że zajrzy do niego za chwilę. Po południu zaglądając na stronę o kapłanach zobaczyłem, że moje świadectwo zostało już umieszczone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ciągu dnia zajrzałem też do odłożonej na jakiś czas książki o Demosie Shakarianie pt. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Najszczęśliwsi na świecie&lt;/span&gt;. I tam przeczytałem fragment, który bardzo mnie poruszył. Jest to opis początków chrześcijaństwa w Armenii:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Ormianie — kaznodzieja często nam to przypominał — są najstarszym chrześcijańskim narodem na świecie, jak również tym, który znosił największe cierpienia za swoją wiarę. Niedawne masakry dokonane przez Turków to tylko najświeższe dowody ustawicznych dążeń sąsiadów do wymazania tego upartego narodu z mapy świata. Ciągle powtarzanie tych historii w kazaniach spowodowało, że stały się one jakby częścią naszego życia.&lt;br /&gt;"Było to w roku 287 — rozpoczynał na przykład kaznodzieja — święty Grzegorz, będąc wtedy młodym człowiekiem, szukał możliwości powrotu do swojej ukochanej Armenii". Grzegorz popadł w niełaskę u ówczesnego króla Armenii i został zesłany na wygnanie, a tam po raz pierwszy usłyszał wieść o Chrystusie. Nie bacząc na ryzyko wraca do swego kraju, aby dzielić się ewangelią ze swymi rodakami.&lt;br /&gt;Król jednak szybko dowiedział się o jego powrocie. Kazał go pojmać i wrzucić do najgłębszego więzienia w swoim zamku, skazując tym samym na śmierć głodową. Siostra króla, słuchając potajemnie świadectw Grzegorza, nawróciła się. Kaznodzieja malował przed naszymi oczami żywy obraz tej młodej niewiasty skradającej się po śliskich, wilgotnych schodach do ciemnego, potwornie cuchnącego lochu, z ukrytą kromką chleba lub kuflem koziego mleka pod mocno pofałdowaną suknią. Udawało się jej to robić przez czternaście lat i w ten sposób utrzymywała Grzegorza przy życiu.&lt;br /&gt;Wtem opanowała króla nieuleczalna choroba, rodzaj obłędu, która powodowała, że w czasie ataków rzucał się na podłogę i chrząkał jak zwierzę. Gdy miał' chwile przytomności, szukał pomocy u lekarzy, ale nadaremnie. "Człowiek o imieniu Grzegorz mógłby ci pomóc" — sugerowała bratu siostra. "Grzegorz umarł już wiele lat temu — odparł król — i jego kości butwieją pod tym zamkiem." "On żyje" — powiedziała spokojnie i przyznała się do tego co robiła przez czternaście lat.&lt;br /&gt;Tak więc, Grzegorz został wyprowadzony z lochu. Jego włosy były białe jak śnieg na górze Ararat, ale był zdrowy na umyśle i duchu. W imieniu Jezusa Chrystusa zgromił demony, które opętały króla i w ten sposób został on uzdrowiony. W roku 301 obaj podjęli dzieło nawrócenia całej Armenii.&lt;br /&gt;Podczas długiej drogi powrotnej ciągle rozmyślałem o tej historii. Myślałem o tym cierpliwym człowieku siedzącym przez wiele lat w ciemnym, zamkniętym lochu. Lata mijały bezpowrotnie, a on nie tracił wiary, nie tracił nadziei; czekał na właściwy, Boży czas..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jakby Pan chciał mi powiedzieć, że na wszystko jest czas. Że moje lata 'niesłuchania' Ducha Świętego wcale nie są czasem straconym. Że cały czas On był ze mną i prowadził mnie ku temu, co dzieje się teraz. I że teraz właśnie nadszedł &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Boży czas&lt;/span&gt; w moim życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W moim świadectwie dzielę się proroctwem, które padło kilkanaście lat temu w czasie moich studiów filozoficznych w Krakowie na rekolekcjach prowadzonych przez Wspólnotę Błogosławieństw:&lt;br /&gt;"Było to 19 marca – &lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S1jN5D_dSEI/AAAAAAAALGw/eqZT_nYs5Zw/s1600-h/jozef.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5429315731002837058" src="http://4.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S1jN5D_dSEI/AAAAAAAALGw/eqZT_nYs5Zw/s400/jozef.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 198px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;w uroczystość św. Józefa. Po Komunii, grupa prowadząca rekolekcje uwielbiała Boga pięknym śpiewem w językach. Po chwili zaczęły się pojawiać słowa poznania w języku francuskim, tłumaczone na język polski. Stałem z tyłu kościoła pod ścianą. W pewnym momencie w sercu usłyszałem takie słowa: – Teraz będzie do ciebie! Serce mi zadrżało i wsłuchiwałem się uważnie w słowa, które zostały przetłumaczone mniej więcej tak: – Jest tu w kościele pewien seminarzysta. Przeżywa trudności, ale Pan go umacnia i w przyszłości będzie on innych uczył modlitwy na wzór św. Józefa."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś też właśnie dostałem paczkę od Magdy - studentki z Wrocławia, która przesłała mi ... ikonę św. Józefa z Jezusem, którą sama dla mnie namalowała  (napisała) [na zdjęciu]. Piękna, nieprawdaż...!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-1722816763940201151?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/1722816763940201151/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/bozy-czas.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/1722816763940201151'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/1722816763940201151'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/bozy-czas.html' title='Boży czas'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S1jN5D_dSEI/AAAAAAAALGw/eqZT_nYs5Zw/s72-c/jozef.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-6402340908919555730</id><published>2010-01-19T23:32:00.006+01:00</published><updated>2010-01-20T00:09:22.311+01:00</updated><title type='text'>Modlitwa małżonków</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na zakończenie tegorocznego kolędowania Pan poruszył mnie raz jeszcze tym razem modlitwą małżonków. Przyszedłem do młodej rodziny z dwójką dzieci: 8-letnim synem i roczną córeczką. Jak zwykle modliliśmy się na początku wspólnie. Zachęciłem też wszystkich do wyrażenia dziękczynienia i próśb.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy rozmawialiśmy małżonkowie przyznali, że mieli w swoim życiu bardzo trudny czas. Ludzie wokół doradzali im, aby rozeszli się, ale jak powiedziała żona, wierność przyrzeczeniu małżeńskiemu okazała się mocniejsza. Opowiadali też, jak Bóg się o nich zatroszczył. Dzieliłem się z nimi Słowem Bożym i zachęciłem, aby modlili się wspólnie z całą rodziną modlitwą, która będzie płynęła z serca. Mąż na to: najtrudniejszy jest pierwszy raz... Powiedziałem, że pierwszy raz pomodlimy się razem pod koniec kolędy. Gdy mieliśmy się modlić, mąż powiedział: niech żona zacznie. Na co ja: głową rodziny jest mąż... Mężczyzna zaczął więc pierwszy i dziękował Bogu za żonę, za to że są razem, za dzieci i dało się zauważyć, że był wzruszony. W tym momencie żona już płakała. Po chwili ona cała poruszona ze łzami dziękowała za męża, za rodzinę, za miłość i wiele innych rzeczy, prosząc też, aby Bóg im błogosławił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno nie słyszałem tak pięknej, płynącej z serca i pełnej miłości modlitwy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz każdy je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła. W końcu więc niechaj także każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego! A żona niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża!&lt;/span&gt; (List do Efezjan 5,28-33)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-6402340908919555730?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/6402340908919555730/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/modlitwa-mazonkow.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/6402340908919555730'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/6402340908919555730'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/modlitwa-mazonkow.html' title='Modlitwa małżonków'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-8847226500675650717</id><published>2010-01-17T23:57:00.003+01:00</published><updated>2010-01-18T00:14:39.671+01:00</updated><title type='text'>Pacierz czy modlitwa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś w niedzielę mówiłem homilię na mszy harcerskiej, o którą poprosił mnie ich duszpasterz o. Michał. Wychodząc od wesela w Kanie i ukazując, że w małżeństwie najważniejsza jest relacja miłości, którą zresztą też widać w rodzinie i relacji Jezusa do Maryi - pełnej wolności, a zarazem wzajemnego zrozumienia, przeszedłem do podzielenia się moim doświadczeniem z kolędy. Do wczoraj chodziłem 6 razy 'po kolędzie' i każdego dnia na w rodzinach, gdzie były dzieci, gdy rozmawialiśmy o modlitwie i modliliśmy się dzieci ... wzruszały się bądź delikatnie płakały. To najbardziej poruszające doświadczenie ostatniego czasu... Ponieważ na mszy harcerskiej większość stanowiły dzieci i młodzież, zachęciłem je, aby modląc się nie powtarzały żadnych formułek czyli nie 'odmawiały pacierza', ale rozmawiały z Bogiem z serca. Bóg słyszy nasze serce, a nie wypowiadane bez serca słowa...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po mszy podszedł do mnie pewien mężczyzna po 40-tce. Był lekko poruszony. Powiedział, że jest pierwszy raz na tej mszy. Przywiózł córkę i potem postanowił być na tej mszy. Ja mu powiedziałem, że ja też jestem wyjątkowo na tej mszy. Powiedział mi, że modli się tylko własnymi słowami z serca od ... 25 lat. Ale nigdy wcześniej od nikogo nie słyszał, że to jest dobry sposób modlitwy. I dzisiaj to usłyszał. Mówił o poddaniu się poruszeniom serca i o wielkiej wolności, jaką uzyskał...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po południu na kolędzie, gdzie były dzieci było inaczej niż dotąd. Dzieci się tym razem nie wzruszyły. Ale nie zdziwiłem się, gdy okazało się, że mama uważa,&amp;nbsp; że Bóg oprócz tego, że jest miłosierny, to jest sprawiedliwy - za dobre wynagradza, a złe karze. A ludzie powinni bać się Boga, aby nie grzeszyć. Dlatego przecież jest piekło, które może nas czekać...&amp;nbsp; A dzieci trzeba nauczyć modlitwy, a nawet można przymuszać je do modlitwy...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Podobnie było jednego dnia, gdy chcąc naprowadzić 5-letniego chłopca, w jaki sposób może zwracać się do Boga w modlitwie, zapytałem go, jak mówi do swojego taty, jak się do niego zwraca... On odpowiedział: ... Grzecznie! ... Być może był on za mały, aby zrozumieć pytanie... Ale jestem przekonany, że ów lęk przed tatą przekłada się też na relację z Bogiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wieczorem pojechałem jeszcze z jednym z moich współbraci do szpitala do jego babci, która dostała dziś udar mózgu i leżała nieprzytomna. Udzieliliśmy jej sakramentu namaszczenia chorych. Momentami wydawało się, jakby odzyskiwała kontakt z nami. Najbardziej poruszyło mnie trzymanie za dłoń tej prawie 90-letniej kobiety. Tak ważny gest bliskości. Słów może zabraknąć, ale bliskości nie da się zastąpić niczym. Zwłaszcza w momencie być może zbliżającego się przejścia do Pana...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-8847226500675650717?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/8847226500675650717/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/pacierz-czy-modlitwa.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8847226500675650717'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8847226500675650717'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/pacierz-czy-modlitwa.html' title='Pacierz czy modlitwa'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-7285347905129670454</id><published>2010-01-16T23:33:00.003+01:00</published><updated>2010-01-16T23:53:42.242+01:00</updated><title type='text'>Czas oczyszczenia Kościoła</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;Dzisiaj wieczorem już po kolędzie, siedząc w naszej wspólnotowej auli, sięgnąłem po leżący na stole ostatni nr kwartalnika dla kapłanów PASTORES. Przeglądając go natrafiłem na artykuł belgijskiego jezuity o. Alaina Mattheeuwsa "Czas oczyszczenia Kościoła". Zacząłem go czytać i byłem zdumiony treścią, którą natychmiast podzieliłem się z o. Wojtkiem Żmudzińskim i o. Piotrem Szymańskim. Za chwilę doszedł do nas o. Chabielski i zdałem sobie sprawę, że w auli jest 4 jezuitów ... charyzmatyków.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Artykuł jest pisany z perspektywy Kościoła w Europie Zachodniej, gdzie odczuwalny jest brak powołań oraz&amp;nbsp; brak praktykowania wiary przez katolików. W ostatnim Gościu Niedzielnym wyczytałem, że we Francji co niedzielę chodzi do kościoła 4 i pół procenta katolików, z czego 43 procent jest powyżej 65 roku życia...&amp;nbsp; Przytaczam poniżej wybrane fragmenty artykułu o. Alaina, które do mnie mocno przemawiają:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"To, że Kościół pod wieloma względami przeżywa dziś okres wygnania, że przechodzi przez pustynię, oznacza, iż powinien zejść głębiej i tam odnaleźć wodę, czyli Ducha swego Pana. Taki jest warunek, aby móc przetrwać i znów siać, sadzić, przynosić owoce i zbierać żniwo. Wszelka nowa płodność tego wymaga. Przeżywać ze spokojem okres wygnania to spoglądać z nadzieją, a ta rozprasza obecną niepogodę i uważnie obserwuje przyszłość, której zarysów dziś jeszcze nie widać. „Synu człowieczy ustanowiłem cię stróżem nad pokoleniami izraelskimi. Gdy usłyszysz słowo z ust moich, upomnisz ich w moim imieniu" (Ez 3,17). Prorok mimo ryzyka i zagrożeń, przeczuwa, widzi i głosi nadchodzące dzieło Boże. Wzywa więc każdego, a także Kościół jako Ciało, ażeby poślubić Chrystusa w Jego ubóstwie i uniżeniu. Jeśli Kościół ma zostać ogołocony, jeśli w czasie próby ma nowo nauczyć się utracić wiele ze swych dóbr, to dlatego, by znów stał się sobą - pokorną i czystą oblubienicą Chrystusa Zbawiciela. Kościół musi na nowo nauczyć się pokładania nadziei wyłącznie w Bogu i przyjąć, że jego płodność zależy od działania Ducha, który go uświęcaj i ożywia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pieśni ludu Izraela podczas wygnania należą do najpiękniejszych psalmów. Nie brakuje w tych modlitwach płaczu. Wygnanie to czas oczyszczenia ludu i każdego z jego członków. To okres, w którym, pośród zawierzenia i cierpliwości, ulega oczyszczeniu obraz Boga. Kościół na Zachodzie jest - zdaniem kard.&amp;nbsp; Godfrieda Danneelsa - na wygnaniu. Obecna sytuacja może pomóc mu zrozumieć, że swoją nadzieję powinien złożyć naprawdę w samym Bogu. Jego miłość trwa, jej najczęstszymi przejawami są czułość i pocieszenie (zob. Iz 66,12-13). Wygnanie stanowi jednak trudne doświadczenie: jest oczyszczaniem ze swego rodzaju pelagianizmu, w którym zbyt długo żyliśmy. Analiza wielu przedsięwzięć kościelnych podejmowanych w ostatnich latach wskazuje na to, iż chcieliśmy budować Kościół i ewangelizować własnymi siłami, zbytnio opierając się na sobie. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Każda łaska Boża jest polem bitwy - o jej przyjęcie, zrozumienie, o wierność temu, czym ona dla nas jest. W działaniu Boga nie ma automatyzmu ani jakiejś magii. Wchodzi On w dzieje ludzi i tam zderza się z ich wolnością. Spowolnienie biegu historii nie jest jedynie skutkiem splotu okoliczności - człowiek również ma w tym swój udział, bo albo dobrowolnie sprzeciwia się działaniu Boga, albo też Mu się poddaje i powierza. Walki tej nie tłumaczy jedynie ludzka wolność, ale także interwencja wroga natury ludzkiej, „oskarżyciela braci naszych" (por. Ap 12,10)...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Kościół zawsze przechodził przez trudniejsze okresy - za każdym razem były to okazje, by jeszcze bardziej powierzać się Panu. Zawsze znajdowali się ludzie, którzy podejmowali wówczas dobrowolnie walkę, wsłuchiwali się w słowo Pana i przecierali nowe drogi. Bóg kieruje swoje słowo i objawia swoją mądrość pośród ludzkich zmagań. Szczęśliwi ci, którzy dobrowolnie się na nie decydują, idąc za Chrystusem, swoim Nauczycielem. Słyszą oni słowo Boga i przekazują je światu. Odkrywają Jego zamysł miłosierdzia potężniejszy od wszystkich ludzkich mądrości, które nie mają żadnej wartości w czasach próby.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W Ciele Kościoła działa ten sam Duch - to On uświęca, ożywia, odnawia i objawia bogactwo Bożego piękna w Jego dziełach i darach. Tam, gdzie działa Duch, inne duchy mają zwyczaj się ujawniać i poddawać ludzi ochrzczonych próbie. Walka duchowa rozgrywa się nie tylko w sferze prywatności; rozeznawanie powinno też objąć dawniejsze i nowe instytucje. Kościół jako Ciało wezwany jest do uważnego przyglądania się trwałym owocom Ducha. Płodność duchowa dokonuje się za cenę rzeczywistej komunii serc i umysłów. Tylko za taką cenę to, co nowe, będzie mogło wyłonić się z tego, co dawne, a to, co dawne, ucieszy się tym, co nowe, zrodzone z płodności Boga samego...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jesteśmy - jak mówi kard. Danneels - wręcz przymuszeni, aby przylgnąć do słowa Bożego, związać się z nim bez żadnej gwarancji, żadnej podpórki, jak Piotr kroczący po jeziorze. Jesteśmy wręcz przymuszeni, aby wierzyć, mieć nadzieję i całkowicie związać się z Bożym słowem, sakramentami, Duchem Świętym, z łodzią, która jako jedyna może ocalić nas od kłębiących się wód, czyli z Kościołem."&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;PS. A w niedzielę 17 stycznia we wszystkich kościołach w Polsce jest do odczytania List Pasterski Episkopatu Polski pt. ... "Bezcenne dobro języka ojczystego"...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-7285347905129670454?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/7285347905129670454/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/czas-oczyszczenia-koscioa.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/7285347905129670454'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/7285347905129670454'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/czas-oczyszczenia-koscioa.html' title='Czas oczyszczenia Kościoła'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-8793792504615126036</id><published>2010-01-14T23:26:00.014+01:00</published><updated>2011-11-30T17:09:48.146+01:00</updated><title type='text'>Prawo a Miłość</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozmawiając z ludźmi wierzącymi w Chrystusa widzę, jak bardzo żyjemy w lęku wobec prawa, które osądza nas za różne niedomagania w wierze. Często ludzie oskarżają się, gdy nie odmówią pacierza, nie pójdą na mszę, czy nie będą pościli w piątek. Mamy zakodowane pewne obowiązki, które trzeba wypełnić, aby 'Panu Bogu się podobać', by nie powiedzieć: 'aby nie zgrzeszyć'. Na kolędzie rozmawiałem o tym z niektórymi osobami. Pewna kobieta z oporem powiedziała: Ale przecież potrzebne są jakieś zasady! Zapytałem ją, czy kocha męża. Lekko się uśmiechnęła. Powiedziałem: kochając męża, wie Pani, że pewnych rzeczy nigdy nie zrobi, a nawet do głowy Pani nie przyjdą... Nie potrzebuje Pani zasad, aby go kochać. I tak Bóg chce, aby było w relacji z Nim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żyjemy ciągle jeszcze w logice Prawa i Starego Przymierza. Tak jakbyśmy chcieli zasłużyć na 'Bożą przychylność'. Ale Ona jest nam dana niezależnie od tego, co robimy. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bóg jest miłością&lt;/span&gt; - pisze św. Jan - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przez to miłość osiąga w nas kres doskonałości, że mamy pełną ufność na dzień sądu... &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości. &lt;/span&gt;(1 J 4,16-18)&lt;br /&gt;Lęk kojarzy się z karą. Kara jest tam, gdzie jest Prawo. W miłości nie ma lęku, bo nie ma kary, czyli nie ma Prawa... Mamy pełną ufność na dzień sądu, bo nie będziemy sądzeni wg Prawa, ale Miłości. Na początku swojej Ewangelii św. Jan pisze: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.&lt;/span&gt;  (J 1,17)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś przed południem rozmawiałem z o. Chabielskim, który w tym roku skończy 80 lat. Boży człowiek. Od wielu lat w Odnowie.  Przeprowadził kilkadziesiąt seminariów  Odnowy w ... więzieniach. Powiedział mi, że bez Ducha Świętego apostolstwo nic nie da. W pewnym momencie zaczął mówić to, o czym ja ostatnio rozmawiałem z innymi:&lt;br /&gt;Kogo uważamy za porządnych katolików? - Tych, którzy odmawiają pacierz. A gdzie jest w Piśmie Świętym napisane, że mamy odmawiać pacierz? - Tych, którzy chodzą w niedzielę do Kościoła. A przykazanie Boże mówi: Pamiętaj, abyś dzień święty święcił. - Tych co chodzą przynajmniej raz w roku do spowiedzi... Te obowiązki, to są wszystko przykazania kościelne, które są dla nas ważniejsze niż  przykazania Boże... A gdy młodzieniec przychodzi do Jezusa z zapytaniem co ma czynić, aby osiągnąć życie wieczne, Jezus odpowiada: Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S1EC9xNbo2I/AAAAAAAALGg/OLtGuV3D0UA/s1600-h/prawo+a+milosc.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S1EC9xNbo2I/AAAAAAAALGg/OLtGuV3D0UA/s200/prawo+a+milosc.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Albowiem prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci. C&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;o było niemożliwe dla Prawa, ponieważ ciało czyniło je bezsilnym, tego dokonał Bóg. On to zesłał Syna swego w ciele podobnym do ciała grzesznego. W tym ciele potępił On grzech, aby &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;to, co nakazuje Prawo, wypełniło się w nas, o ile postępujemy nie według ciała, ale według Ducha.&lt;/span&gt; (Rz 8,1-4)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Przykazanie &lt;/span&gt;&lt;b style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;nowe&lt;/b&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.&lt;/span&gt; (J13,34)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-8793792504615126036?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/8793792504615126036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/prawo-miosc.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8793792504615126036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8793792504615126036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/prawo-miosc.html' title='Prawo a Miłość'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/S1EC9xNbo2I/AAAAAAAALGg/OLtGuV3D0UA/s72-c/prawo+a+milosc.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-7289648600594288362</id><published>2010-01-13T22:32:00.007+01:00</published><updated>2010-01-14T12:24:37.131+01:00</updated><title type='text'>Opóźniony pociąg</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez kilka dni wraz z 15 osobami z naszej wspólnoty byliśmy w Łodzi, gdzie uczestniczyliśmy w sesji "Modlitwa o uwolnienie". Wracając z Łodzi zatrzymałem się na noc w Warszawie, a wczoraj wracałem z Warszawy do Gdyni. Mój pociąg, który miał wyjechać o 9.00 miał 110 minut opóźnienia. Na szczęście po godzinie pojawił się inny pociąg do Gdyni, który powinien być na Centralnej o ... 4.45 i miał 300 minut opóźnienia. Pojechałem więc tym 'wcześniejszym' pociągiem, zastanawiając się czy zdążę na kolędę, która rozpoczyna się o 16.00. Pociąg dojechał do Gdyni kilka minut przed 16.00. Na kolędę wyszedłem więc z półgodzinnym opóźnieniem.&lt;br /&gt;Jak zwykle już w tym roku były to kolędy, gdzie dzieliłem się żywą wiarą i Słowem Bożym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;Będąc u pewnego małżeństwa najpierw przyszedł ich ok. 30 letni syn, który z rodziną mieszka gdzie indziej. Powiedział, że ma tylko jednego syna i bardzo z żoną chcieliby mieć kolejne dziecko, ale są pewne trudności.  Ja mówiłem im m.in. o moich tegorocznych kolędach, gdzie gdy modliliśmy się, dzieci się wzruszały. Gdy chciałem zbierać się do wyjścia, wtedy przyjechała jego żona wraz z 7-letnim Miłoszem. Po rozmowie poprosiłem ich, abyśmy raz jeszcze wraz z Miłoszem pomodlili się. Gdy się modliłem, zapytałem Miłosza, za co chce dziękować. On zaczął się modlić. Dziękował za piątkę, którą dostał tego dnia, że miniony rok był dobry. Potem prosił o ... kolejną piątkę i aby ten rok też był dobry dla wszystkich i... wzruszył się. Zapytałem, czy chce poprosić o rodzeństwo. A on: Tak, ale ja wiem, że będę je miał... Powiedziałem: Ale ty masz wiarę! I dlatego spełni się to wam.&lt;/span&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Wiara &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;" class="werset"&gt;jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy&lt;/span&gt;&lt;span class="werset"&gt;.&lt;/span&gt; (Hbr 11,1)&lt;br /&gt;&lt;span&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;Dzisiaj dziękowałem Bogu, że pociąg miał opóźnienie, bo inaczej nie spotkałbym Miłosza. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra.&lt;/span&gt; (Rz 8,28)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-7289648600594288362?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/7289648600594288362/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/opozniony-pociag.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/7289648600594288362'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/7289648600594288362'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/opozniony-pociag.html' title='Opóźniony pociąg'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-6085505648085678050</id><published>2010-01-06T11:39:00.005+01:00</published><updated>2010-01-06T14:49:11.781+01:00</updated><title type='text'>Modlitwa dzieci</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwsze trzy dni chodzenia po kolędzie mam za sobą. Jakże inne są to spotkania niż w poprzednich latach... Wczoraj po raz pierwszy zdarzyło się, że rok po roku poszedłem z kolędą do tych samych rodzin. Proboszcz zawsze stara się, aby była rotacja, tak by co roku pójść do kogoś nowego. Zrozumiałem jednak, że to Pan chce, abym teraz poszedł raz jeszcze spotkać się z tymi samymi osobami. We wszystkich rodzinach rozmawialiśmy o wierze w żywego Jezusa. Dzieliłem się tym, jak Pan dotyka moje serce, uzdrawia i prowadzi do zażyłej relacji z NIM. Za każdym razem prowadziło to do odwzajemnionego dzielenia i często do jeszcze jednej pogłębionej modlitwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej uderzyły mnie w tych dniach spotkania z rodzinami, gdzie są dzieci. Mam wrażenie, że Pan pozwolił mi odkryć coś niezwykłego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszego dnia w jednej rodzinie była dwójka małych dzieci: 8-letni Filip i malutka Blanka. Rozmawiałem z Filipem o jego patronie i przeczytaliśmy razem fragment opisujący, co czynił Filip w Dziejach Apostolskich (Dz 7). Zapytałem, kim według niego jest Bóg. Filip odpowiedział: Bóg jest Tatą wszystkich. Potem zaprosiłem, aby pomodlił się. Podziękował Tacie za ... śnieg i rodziców. Gdy modlił się w jego oczach pojawiły się ... łzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugiego dnia na koniec kolędy przyszedłem do rodziny 11-letniego ministranta Pawła, który towarzyszył mi w kolędzie. Także tutaj rozmawialiśmy o modlitwie. Paweł pokazał mi Biblię. Mówiliśmy o tym, że może wraz z rodzicami czytać ją wieczorem. W pewnym momencie tej naszej spokojnej i Bożej rozmowy, Paweł bardzo wzruszył się i delikatnie zaczął ... płakać. Powiedziałem, że ma się nie bać tych łez, bo świadczą one, jak bardzo blisko jego serce jest Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacząłem się zastanawiać po kolędzie, czy jest jakiś związek między tymi dwoma sytuacjami i czy był to 'przypadek', czy może jest w tych poruszeniach Coś więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj Pan dał mi odpowiedź... W pewnej, w moim odczuciu, bardzo Bożej rodzinie, zaczęliśmy się modlić. Modliłem się, jak serce mi podpowiadało.  Zachęciłem, aby włączyć się do mojej modlitwy. Jeden z dwóch braci bliźniaków (mają 10 lat) - Adaś - zaczął modlić się za swojego dużo starszego brata i wtedy także u niego pojawiły się łzy. Gdy usiedliśmy wciąż  był delikatnie poruszony. Adaś przyniósł mi swoją Biblię dla dzieci i okazało się, że już całą przeczytał. Ostatecznym potwierdzeniem dla mnie były słowa jego brata bliźniaka - Sławka :-). Na pytanie, jak myśli, kim jest Bóg, odpowiedział:... Tatą wszystkich!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam już żadnych wątpliwości, że dzieci mają szczególnie otwarte serce na poczucie Bożej obecności. Wystarczy pozwolić im ... modlić się z serca. Nie wkuwać im formułki czy pacierze, ale pozwalać im mówić do ich TATY.&lt;br /&gt;Niestety z wiekiem szybko tracimy tę wrażliwość płynącą ze spotkania z Bogiem. Często nie z naszej winy. Po prostu wpaja się nam, że mamy być w porządku wobec Boga, odmawiając pacierze, a jeśli tego nie zrobimy - spowiadając się z tego. Tak powoli umiera nasza relacja z Żywym Bogiem - Tatą wszystkich...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wyrzekł Pan: Ponieważ ten lud zbliża się do Mnie tylko w słowach, i sławi Mnie tylko wargami, podczas gdy serce jego jest z dala ode Mnie; ponieważ cześć jego jest dla Mnie tylko wyuczonym przez ludzi zwyczajem, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;" class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;dlatego właśnie Ja ponowię niezwykłe działanie cudów i dziwów z tym ludem: zginie mądrość jego myślicieli, a rozum jego mędrców zaniknie. &lt;/span&gt;(Iz 29,13-14)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-6085505648085678050?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/6085505648085678050/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/modlitwa-dzieci.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/6085505648085678050'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/6085505648085678050'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/modlitwa-dzieci.html' title='Modlitwa dzieci'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-8420743674979656626</id><published>2010-01-05T10:40:00.008+01:00</published><updated>2010-01-05T11:46:03.632+01:00</updated><title type='text'>Kolęda i wiara</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nastąpił zastój w blogu, ale nie oznacza to, że Duch przestał wiać ;) Wręcz przeciwnie - doświadczam każdego dnia, a nawet z każdą godziną Jego powiewów. Wiem też, że nie jestem w stanie wszystkiego ani wyrazić, ani tym bardziej opisać. Wierzę, że kiedyś przyjdzie czas na dłuższe świadectwo. Teraz podzielę się jednym z owoców działania Ducha, który pojawił się na ... kolędzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od 7 lat co roku w tym okresie pomagam w kolędzie w naszej gdyńskiej parafii. Z jednej strony lubię spotkania z ludźmi w ich domach. Z drugiej zawsze czułem niezadowolenie, gdy 'musiałem' się spieszyć, bo na rodzinę można było przeznaczyć tylko kilkanaście minut. W tym roku proboszcz zdecydował się, abyśmy mieli każdego dnia mniej 'wejść' (10-15).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedwczoraj po raz pierwszy w tym roku poszedłem na kolędę. Po raz pierwszy też wziąłem ze sobą ... Pismo Święte. Dawniej rozmowy były bardzo powierzchowne: o remontach i o nagłośnieniu w kościele, pytania o zdrowie, co słychać w rodzinie itd.&lt;br /&gt;Od przedwczoraj wiem, że Pan posyła mnie do tych ludzi, aby dzielić się z nimi wiarą, żywym Jezusem, modlić się z nimi o ... uzdrowienie, uzdrowienie wewnętrzne, uwolnienie, o błogosławieństwo. Nie było mieszkania, w którym nie rozmawiałbym o wierze w Jezusa. Czytałem często fragmenty z Dziejów Apostolskich, w których wiara w imię Jezus przywracała zdrowie, a nawet życie. I praktycznie ani razu nie próbowałem narzucić jakiegoś 'gadania' o Bogu. Zawsze wychodziliśmy od tego, co osoba powiedziała: np. małżeństwo, które kilkadziesiąt lat temu straciło jedynego 10-letniego syna, po czym ojciec stracił wiarę w Boga. Teraz sami nawiązali do tego bolesnego doświadczenia, co było dla mnie wezwaniem do modlitwy o uzdrowienie wewnętrzne.&lt;br /&gt;Na koniec w niedzielę 'trafiłem' do młodego małżeństwa. Pan od razu jeszcze przed pierwszą modlitwą poprowadził mnie, aby wyszło, że od lat oczekują dziecka i nie mogą go mieć. Z wiarą w imię Jezusa modliliśmy się, aby Pan przyszedł ze swoim błogosławieństwem tak jak do Abrahama. Przeczytałem fragment z Rdz 15,1-6 o obietnicy złożonej Abramowi: &lt;span class="werset"&gt;"Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić; potem dodał: Tak liczne będzie twoje potomstwo. &lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za sprawiedliwość." Potem okazało się, że lekarze powiedzieli, że tylko cud może sprawić, że będą mieli własne dzieci. Zachęciłem ich, aby zaufali Słowu Boga, aby na Nim oparli swoją wiarę. Mówiłem, że Abraham cierpliwie musiał czekać na spełnienie tej obietnicy i 'kombinował', aby po swojemu 'wypełnić' obietnicę Boga. W końcu Bóg wysłał trzech ludzi, którzy powiedzieli, że za rok o tej porze będzie miał potomka (&lt;/span&gt;&lt;span class="werset"&gt;"&lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;Czy jest coś, co byłoby niemożliwe dla Pana? Za rok o tej porze wrócę do ciebie, i Sara będzie miała syna". [Rdz 18,14]  ).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;Wszystko o czym rozmawialiśmy było oparte tylko o wiarę w Słowo Boga, który dziś działa tak samo jak za Abrahama, za Jezusa, za Dziejów Apostolskich.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;Wieczorem zajrzałem do książki o wierze, która otworzyła mi się na rozdziale "Śmiech wiary":&lt;br /&gt;"Bóg powiedział Abrahamowi: 'Od Izaaka ['śmiech' po hebrajsku] będzie nazwane twoje potomstwo' [Rdz 21,12]. Wiara jest wielkim dziedzictwem, bo 'sprawiedliwy z wiary żyć będzie' [Rz 1,17]. Przez 25 lat Abraham oczekiwał, aż Bóg wypełni swoją obietnicę. Patrzył na Boga, który nigdy nie zawodzi i wierzył Jego Słowu... Czy dziecko mogło się narodzić? Tak! Według prawa wiary W Boga, który obiecał. Nie ma żadnych ograniczeń, kiedy pokładasz swoją wiarę w Bogu".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;Tego samego wieczora o. Wojtek Żmudziński dał mi książkę o historii Demosa Shakariana pt. 'Najszczęśliwsi na świecie'. Zacząłem ją czytać 'do poduszki'.  Początek to opowieść o charyzmatycznych Rosjanach&lt;/span&gt;&lt;span class="werset"&gt; żyjących pod koniec XIX wieku&lt;/span&gt;&lt;span class="werset"&gt;, którzy przybywali do Ormian. Dziadkowie Demosa mieli 5 córek - żadnego syna. Przytoczę teraz fragment początku tej książki, z którą w ręku zasypiałem tego wieczoru:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wydało mi się to dziwne, że w obliczu tak wielkiej potrzeby syna, jaką miał dziadek, nie przyjął on, i to od razu, tych wieści, które już prawie pięćdziesiąt lat rozbrzmiewały po górach. Przynieśli je Rosjanie. Dziadek lubił Rosjan, ale był aż za bardzo zrównoważony, aby bez zastrzeżeń przyjmować te opowieści o cudach. Rosjanie przybywali długimi karawanami krytych wozów. Ubierali się tak jak nasi ludzie: w długie tuniki o żywych barwach przewiązane w pasie sznurem. Żonaci mężczyźni zawsze nosili bujne brody. Ormianie nie mieli żadnych trudności w porozumie¬waniu się z nimi, bo większość naszych ludzi rozumiała także język rosyjski. Słuchano więc tych opowiadań »o wylaniu Ducha Świętego« — jak to nazywali Rosjanie — na prawosławnych chrześcijan rosyjskich. Przyjeżdżali oni jako ludzie wyposażeni w dary Ducha i chętnie się nimi dzielili. Wydawało mi się, że słyszę rozmowę babci i dziadka jaką prowadzili do późnej nocy po jednych z takich odwiedzin. I dziadek musiał wtedy przyznać, że wszystko, o czym opowiadali Rosjanie, jest biblijne.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;— Biblia pisze o uzdrowieniach — mówił. — Tak samo o mówieniu innymi językami i proroctwach. Tylko że to wszystko nie brzmi ... po ormiańsku. — Mógł przez to rozumieć, że nie wydaje się to być godne zaufania, rzeczywiste.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A babcia, której serce zawsze było ociężałe, być może powiedziała: — Wiesz, kiedy mówisz o proroctwach czy uzdrowieniach, to mówisz o cudach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;— No, tak.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;— A gdybyśmy otrzymali Ducha Świętego w ten sposób, czy sądzisz, że moglibyśmy wtedy prosić o cud? — Myślisz o synu?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Może babcia nawet wtedy zapłakała. Wiem z pewnością, że w pewien słoneczny poranek niedzielny, w maju 1891 roku, babcia płakała.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Po upływie kilku lat niektóre rodziny w Kara Kala zaczęły przyjmować świadectwa rosyjskich zielonoświątkowców. Szwagier dziadka, Magardisz Muszegan był jednym z nich. Otrzymał on chrzest w Duchu Świętym i podczas swoich częstych wizyt u Szakarianów opowiadał o nowej radości jaką znalazł w życiu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;W tym szczególnym dniu — a było to 25 maja 1891 roku — babcia wraz z kilkoma kobietami siedziała w kącie jednoizbowego domu i szyła. To znaczy, próbowała szyć, bo wielkie krople łez, które padały na materiał leżący na jej kolanach, przeszkadzały jej w tym. Naprzeciw niej, niedaleko okna, gdzie było lepsze oświetlenie, siedział Magardisz Muszegan i czytał z otwartej, leżącej na jego kolanach, Biblii.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nagle Magardisz zamknął Biblię, przeszedł przez pokój i stanął przed babcią. Jego cienka broda podrygiwała, gdy w podnieceniu wymawiał słowa:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;— Gulisar, Pan właśnie przemówił do mnie! Babcia wyprostowała się.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;— Tak, słucham, Magardisz.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;— Pan przekazał mi wieść dla ciebie — powiedział. — Dokładnie za rok o tym czasie urodzisz syna.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kiedy tylko dziadek wrócił z pola, babcia spotkała go w drzwiach oznajmiając mu treść tego cudownego proroctwa. Zrobiło mu się przyjemnie, ale był jeszcze zbyt wielkim sceptykiem by uwierzyć. Uśmiechnął się tylko i wzruszył ramionami, ale mimo to, zaznaczył sobie datę w kalendarzu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minęło kilka miesięcy i babcia znów była w ciąży. W tym czasie wszyscy w Kara Kala wiedzieli już o tym proroctwie i cala wioska oczekiwała w podnieceniu. 25 maja 1892 roku, dokładnie w rok po proroctwie, babcia urodziła syna.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;W ten to sposób po raz pierwszy nasza rodzina zetknęła się z działalnością Ducha Świętego. Wszyscy w Kara Kala przyznali, że wybór imienia dla nowonarodzonego chłopca był doskonały. Został nazwany Izaakiem, ponieważ tak, jak długo oczekiwany syn Abrahama, był dzieckiem obietnicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Czekamy teraz na potomstwo M. i M.&lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-8420743674979656626?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/8420743674979656626/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/koleda-i-wiara.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8420743674979656626'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8420743674979656626'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2010/01/koleda-i-wiara.html' title='Kolęda i wiara'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-1225433652886248578</id><published>2009-12-23T00:27:00.009+01:00</published><updated>2009-12-24T00:45:16.067+01:00</updated><title type='text'>Widziałam Pana</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span&gt;Pod koniec października prowadziłem I Tydzień rekolekcji ignacjańskich w gdyńskim domu rekolekcyjnym. Na ostatniej mszy zamiast homilii uczestnicy dzielą się swoim doświadczeniem rekolekcji. Poruszyło mnie wtedy bardzo pewne świadectwo. Zaraz po rekolekcjach w krótkiej wymianie zdań z tą osobą, wspomniałem jej o książce Chata. &lt;/span&gt;&lt;span&gt;Pomyślałem też, że warto byłoby je usłyszeć czy przeczytać kiedyś jeszcze. Ale osoba ta wyjechała już, a ja nie miałem kontaktu i nie chciałem 'wydobywać' go z sekretariatu DR. Dwa tygodnie później dostałem mail od tej osoby, w którym napisała: &lt;/span&gt;"Bardzo dziękuję za Chatę". Odpisując, poprosiłem, czy nie mogłaby spisać swojego świadectwa. Otrzymałem je ... dwa dni temu. Cytaty z Pisma Świętego zaproponowała sama Aga:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?  On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej - zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami? Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź. Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. &lt;/span&gt;(Rz 8,31-39)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem tak: Trochę inaczej wyobrażałam sobie swoje życie, czego innego się spodziewałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam dzieci, choć zawsze z narzeczonym, a potem z mężem myśleliśmy o dużej rodzinie. Były momenty w moim życiu, gdy bardzo łatwo mówiłam: Panie, Ty jesteś Mesjaszem, bo wszystko było po mojej myśli. Natomiast przyszedł też czas, gdy czułam się oszukana, rozczarowana, przygnębiona. Gdy chciałam krzyczeć: To nie tak miało być, to nie możesz być Ty, zejdź z Krzyża!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był czas, gdy pytałam: Boże gdzie Jesteś? Nie widziałam nic, prócz mojego pragnienia, które samo w sobie dobre… zabijało mnie, zabijało radość życia we mnie, uwięziło mnie. Zły wykorzystywał tę sytuację i sączył do ucha: Kim jest Twój Ojciec, że pozwala na coś takiego? To ta Jego Miłość?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stawałam się zgorzkniała, moje serce stwardniało, nie umiałam się cieszyć z innymi, gdy czekali na dzieci, nie umiałam współczuć, gdy tracili swoje maleństwa. Ciężko było mi zobaczyć obecnego Chrystusa. Ciężko mi było Go rozpoznać w tych trudnych doświadczeniach mojego życia. W moim bólu, cierpieniu. Często też słyszałam: Życzymy Wam Błogosławieństwa Bożego, czyli mniej więcej: zdrowia, radości i żeby było, jak chcecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjechałam na Trzeci tydzień rekolekcji ignacjańskich i wiedząc, że będziemy rozważać mękę naszego Pana, powiedziałam mu szczerze: Panie chcę być z Tobą, chcę być blisko, ale nie wiem, na ile będę mogła Ci towarzyszyć, na ile dam radę?&lt;br /&gt;A On mnie bardzo zaskoczył… To nie ja Mu towarzyszyłam, ale On mnie. To nie ja poszłam z Nim, ale On ze mną na Moją Drogę Krzyżową. Poszedł ze mną jeszcze raz w te momenty, gdy byłam w życiu zdradzona, gdy dwukrotnie byłam porzucona i chorowałam z miłości. W te momenty, gdy życie ze mnie uchodziło, gdy byłam naga i bezbronna. MÓJ BARANEK ODNALAZŁ MNIE SAMOTNĄ, LEŻAŁ KOŁO MNIE, DAWAŁ CIEPŁO I Z WIELKĄ CZUŁOŚCIĄ, KTÓRA JEST WSPÓŁCIERPIENIEM, LIZAŁ MOJE RANY, BY SIĘ ZABLIŹNIŁY.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy zapłakana pod Krzyżem pytałam: Panie, czy Ty mnie kochasz? Ale naprawdę mnie kochasz? Odpowiadał, bo On widzi: Aga JESTEM TU. Jak mogę bardziej? Jak Cię zapewnić, jak udowodnić, że kocham? Co mogę więcej dla Ciebie zrobić? JESTEM TU NA KRZYŻU.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy podczas rekolekcji schodziłam do mojego Największego Smutku, do łona, które nie daje życia, jest jakby przeklęte, do mojego grobu, spotkałam tam czekającego Jezusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój Chrystus gdy zobaczył mnie tak obolałą, wziął na ręce jak dziecko i tulił. Schodziłam do grobu, a nie znalazłam tam śmierci. W moim grobie spotkałam Miłość, spotkałam BRATA. To co miało mnie zabić i odebrać radość życia, nie zabija mnie. Nie jestem sama. Chrystus ożywia mnie na nowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem bardzo szczęśliwa, i to nie tak, że te wszystkie trudne sytuacje znikają, że ich nie pamiętam, nie, one nabierają innego znaczenia, nie mają tej mocy co wcześniej, nie mogą mi nic zrobić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;One tak naprawdę przybliżyły mnie do Boga. Czasem mogłam poczuć się jak On (niekochana, zraniona w miłości, odrzucona, cierpiąca). Ważniejsze jest jednak to, że On był tam pierwszy. Ja wracając do tych momentów, miejsc albo po prostu cierpiąc, mogłam Go tam spotkać. To są MOJE MIEJSCA SPOTKAŃ czasem bardzo intymnych z Bogiem i moimi bliźnimi.&lt;br /&gt;WIDZIAŁAM PANA I POWIEDZIAŁ MI, IŻ KOCHA MNIE NAD ŻYCIE.&lt;br /&gt;Taki jest mój Bóg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aga&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Drzewo figowe wprawdzie nie rozwija pąków, nie dają plonu winnice, zawiódł owoc oliwek, a pola nie dają żywności, choć trzody owiec znikają z owczarni i nie ma wołów w zagrodach. Ja mimo to w Panu będę się radować, weselić się będę w Bogu, moim Zbawicielu. Pan Bóg - moja siła, uczyni nogi moje podobne jelenim, wprowadzi mnie na wyżyny.&lt;/span&gt; (Ha 3,17-19)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Narodzenie to początek, który prowadzi przez Krzyż do Zmartwychwstania.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-1225433652886248578?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/1225433652886248578/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/12/widziaam-pana.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/1225433652886248578'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/1225433652886248578'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/12/widziaam-pana.html' title='Widziałam Pana'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-4443443032987182309</id><published>2009-11-30T00:43:00.007+01:00</published><updated>2009-11-30T01:33:51.890+01:00</updated><title type='text'>Psalm 32</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pan zaskakuje mnie każdego dnia - czyli kolejny odcinek z cyklu 'science-fiction'... (zobacz komentarz Nomada na stronie: &lt;a href="http://duchwieje.blogspot.com/2009/11/proroctwa.html#comments"&gt;http://duchwieje.blogspot.com/2009/11/proroctwa.html#comments&lt;/a&gt;) Jak powiedział dziś o. Wojtek, któremu pomagam w 'Polish ministry', Pan nie czyni tych rzeczy dla mnie, ale dla Innych, którym tylko posługuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj tu w Dublinie przy jezuickim kościele na Gardiner Street prowadziłem modlitwę uwielbienia dla osób związanych z odnową charyzmatyczną. Modlitwa była podobna do tych, które mają miejsce w Gdyni we wspólnocie Uwielbienie. Podzieliłem się też świadectwem, jak Pan działał w moim życiu, jak byłem przez lata oporny na głos Jego Ducha i jak ponownie od niedawna próbuję dać się Mu prowadzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj po mszy świętej, którą odprawiałem właśnie na Gardiner Street podeszła do mnie osoba, która była na wczorajszym spotkaniu modlitewnym. Poprosiła o spowiedź, bo nie zdążyła wyspowiadać się w czasie mszy (o. Wojtek wyszedł wtedy już z konfesjonału...).&lt;br /&gt;Poszliśmy więc do 'biura' duszpasterza Polaków. Tam w trakcie spowiedzi otworzyłem moje Pismo Święte (raczej nie robię tego w czasie spowiedzi). Pismo 'otworzyło mi się' na Psalmie 32. Nie znam tego psalmu w ogóle, więc rzuciłem na niego okiem, zastanawiając się czy może to być odpowiedni psalm dla tej osoby na pokutę. Trzymając cały czas przed moimi oczami ten Psalm, powiedziałem, że może się modlić Słowem Bożym otwierając Pismo i rozważając to Słowo, na którym się otworzy jej Pismo - nie traktując tego jednak na sposób 'magiczny', ale jako Słowo umocnienia, które Pan może jej dać. Powiedziała mi wtedy, że właśnie dziś przed mszą w ten sposób zrobiła i otworzyła Pismo na ... Psalmie 32. Pokazałem jej wtedy stronę Pisma, którą miałem otwartą od kilku minut właśnie na tym psalmie...&lt;br /&gt;Było to dla niej bardzo konkretne potwierdzenie, jak Pan jest blisko i chce przemawiać na nowo w jej życiu poprzez swoje Słowo i w 'znakach', które potwierdzają obecność Jego Świętego Ducha. Chętnie też zgodziła się, abym podzielił się tym powiewem Ducha dla niej z innymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Szczęśliwy ten, komu została odpuszczona nieprawość, którego grzech został puszczony w niepamięć.&lt;/span&gt; (Ps 32,1)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-4443443032987182309?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/4443443032987182309/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/11/psalm-32.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/4443443032987182309'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/4443443032987182309'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/11/psalm-32.html' title='Psalm 32'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-2598429300982917357</id><published>2009-11-26T22:49:00.011+01:00</published><updated>2009-11-27T14:22:43.676+01:00</updated><title type='text'>Proroctwa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś jest bardzo mroczny dzień dla Kościoła w Irlandii. Od rana wszystkie media informują o raporcie, jaki wydała rządowa komisja nt. wykorzystywania seksualnego przez księży w diecezji Dublin (diecezja udostępniła wszelkie informacje tej komisji).  Raport dotyczący lat 1975-2004 opisuje dokładnie historie 46 księży (ze 102 w ogóle). Jeden z tutejszych jezuitów, przewidując jak wielki wpływ będzie to miało na Kościół w Irlandii, stwierdził: "Teraz jeszcze mniej ludzi będzie chodzić do kościoła, ale przynajmniej tacy, którzy wierzą..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak ta cała bardzo bolesna i mroczna sytuacja jest tłem dla tego, co Pan  mi dzisiaj pokazał. Szukając informacji nt. charyzmatów, trafiłem na angielskojęzyczną stronę, gdzie znalazłem proroctwa wypowiedziane m.in. przez Ralpha Martina w czasie mszy św. w bazylice św. Piotra w poniedziałek po Zesłaniu Ducha Świętego - na zakończenie I Międzynarodowego Kongresu Odnowy Charyzmatycznej w Rzymie w ... 1975 roku.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Tak bardzo mnie poruszyły, że natychmiast przesłałem je o. Piotrowi z naszej gdyńskiej wspólnoty. Zamierzałem wcześniej,  że dziś wybiorę się do księgarni katolickiej, ale w pewnym momencie stwierdziłem, że tak naprawdę nie mam po co tam iść, bo wszystkie potrzebne książki mam. Jednak czułem dalej znane mi już 'zaproszenie', aby jednak tam pójść. Zdecydowałem się więc jednak zrobić sobie długi spacer, pytając Pana w sercu: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;O co chodzi tym razem&lt;/span&gt;? Już w księgarni przeglądając różne książki trafiłem na książkę irlandzkiego księdza Pata Collinsa CM, który od wielu lat posługuje w Odnowie  pt. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;On mnie namaścił&lt;/span&gt;. Gdy przeglądałem tę książkę trafiłem na ... te same proroctwa wypowiedziane w Rzymie w 1975 roku...  Nigdy wcześniej ich nie widziałem, a dziś aż dwukrotnie na nie 'wpadłem'. Zrozumiałem, że Panu zależy na tym, aby je przypomnieć, zwłaszcza dziś. Przetłumaczyłem je, jak potrafiłem ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ponieważ kocham was, chcę pokazać wam, co czynię dziś w świecie. Chcę was przygotować na to, co ma przyjść. Dni ciemności nadchodzą na świat, dni udręki. Budynki, które teraz stoją, nie będą więcej stały. To&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; co jest oparciem dla mojego ludu, przestanie nim być. Chcę, abyście byli przygotowani, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;mój ludu, abyście znali tylko Mnie i przylgnęli do Mnie i posiadali Mnie w sposób głębszy niż dotąd. Poprowadzę was na pustynię... Pozbawię was wszystkiego, na czym polegacie teraz, abyście mogli polegać tylko na mnie. Czas ciemności nadchodzi dla świata, ale &lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;prz&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ychodzi czas chwały mojego Kościoła, czas chwały dla mojego ludu. Wyleję na was wszystkie dary&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/Sw7_UrijfHI/AAAAAAAALB4/NsWVEew1AQ8/s1600/spirit.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 195px; height: 196px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/Sw7_UrijfHI/AAAAAAAALB4/NsWVEew1AQ8/s200/spirit.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408540933268667506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; mojego Ducha. Przygotuję was do duchowej walki. Przygotuję was na czas ewangelizacji, ja&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;kiej świat nigdy nie widział. I gdy nie będziecie mieli nic poza Mną, będziecie mieli wszystko: ziemię, pola, domy, braci i siostry, miłość i radość jak nigdy dotąd. Bądź gotowy, mój ludu, chcę&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; przygotować was.&lt;/span&gt; (Ralph Martin)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mówię do was o nadejściu nowej ery dla mojego Kościoła. Mówię do was o dniu, jakiego nie widziano wcześniej. Przygotujcie się do działania, które rozpoczynam teraz, ponieważ rzeczy, które widzicie wokół was, zmienią się. Walka, jaką macie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;teraz&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; podjąć jest inna, jest nowa. Potrzebujecie ode Mnie mądrości, jakiej jeszcze nie macie. Potrzebujecie mocy mojego Świętego Ducha, w sposób w jaki jeszcze jej nie posiadaliście. Potrzebujecie zrozumienia mojej woli i dróg, jakimi działam. Otwórzcie wasze oczy, otwórzcie wasze serca, aby przygotować się na Mnie i na dzień, który rozpocząłem. Mój Kościół się zmieni, mój lud się zmieni.  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przyjdą&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; na was trudności i próby. Pociecha, jaką znaliście, będzie daleko od Was, ale będziecie mieli pocieszenie mojego Świętego Ducha.  Będą was pozywać, aby pozbawić was życia, ale ja was umocnię. Przyjdźcie do Mnie.  Trzymajcie się razem wokół Mnie. Przygotujcie się, aby głosić nowy dzień, dzień zwycięstwa i triumfu waszego Boga. Tak, oto nadszedł czas.  &lt;/span&gt;(Bruce Yocum)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Odnowię mój Kościół. Odnowię mój lud. Uczynię mój lud jednym. Wzywam was, abyście porzucili przyjemności tego świata. Wzywam was, abyście porzucili światowe pragnienia. Wzywam was, abyście nie szukali uznania świata w waszym życiu. Chcę przemienić wasze życie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-2598429300982917357?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/2598429300982917357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/11/proroctwa.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/2598429300982917357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/2598429300982917357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/11/proroctwa.html' title='Proroctwa'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/Sw7_UrijfHI/AAAAAAAALB4/NsWVEew1AQ8/s72-c/spirit.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-7066150954476102486</id><published>2009-11-25T22:29:00.003+01:00</published><updated>2009-11-25T23:39:36.627+01:00</updated><title type='text'>Modlitwa Ani</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od tygodnia jestem w Dublinie i uczę się języka angielskiego. Teraz gdy dwóch polskich jezuitów przeżywa miesięczne Wielkie Rekolekcje w niedziele pomagam o. Wojtkowi Kowalskiemu, odprawiając msze święte dla Polaków. Reszta czasu to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;self-study&lt;/span&gt; i rozmowy z irlandzkimi jezuitami w czasie posiłków.&lt;br /&gt;Jest też wewnętrzna strona tego pobytu - mam wrażenie, że odbywam moje 'miesięczne rekolekcje'...&lt;br /&gt;Tuż przed wylotem do Dublina tydzień temu we wtorek wieczorem spotkałem się z Edytą, która była kiedyś w Irlandii. Powiedziała mi o swojej znajomej, która rozpoczęła niedawno pracę w irlandzkiej Szkole Nowej Ewangelizacji, ale mieszka poza Dublinem i obiecała dać kontakt do niej.&lt;br /&gt;Po przyjeździe do Dublina o. Wojtek zaproponował, abym poprowadził spotkanie modlitewne dla grupy Odnowy w Duchu Świętym, która teraz jest 'w rozproszeniu'. Odbędzie się ono w najbliższą sobotę. Ogłosił to na niedzielnej mszy św. Pomyślałem sobie, że grupa ta mogłaby jakoś włączyć się w SNE, tak jak jest to w Trójmieście. Edyta w poniedziałek przesłała mi kontakt do swojej znajomej Ani z informacją, że Ania przyjeżdża na weekend do Dublina i zachętą, abyśmy się spotkali. Z dużym spokojem czekałem do dziś, aby zadzwonić do Ani. Rano wziąłem telefon o. Wojtka i zadzwoniłem do niej. Niestety nie odebrała. Za to oddzwoniła do o. Wojtka i okazało się, że znają się jeszcze z Krakowa z duszpasterstwa akademickiego WAJ...&lt;br /&gt;Mój kontakt jednak znaczył coś więcej. Ania jako jedna z odpowiedzialnych za formację w SNE wczoraj dowiedziała się, że osoba, która miała mieć zajęcia w Szkole w przyszłym tygodniu nie może przyjechać i że ona będzie musiała przygotować część rzeczy. Dziś rano w czasie Adoracji, która jej 'przypadła', modliła się, aby Pan jej pomógł i przysłał kogoś... A tu telefon od jakiegoś jezuity z Polski...&lt;br /&gt;Udało nam się zdzwonić w końcu i okazało się, że ja mogę pojechać z nią do SNE z konferencjami i warsztatem nt. rozeznawania duchowego. Zrozumiała teraz, dlaczego akurat właśnie w ten weekend wybiera się do Dublina...&lt;br /&gt;Pan nie tylko wysłuchał modlitwy Ani, ale zlitował się nad moim wielogodzinnym przesiadywaniem w pokoju nad książkami, które czekałoby mnie w przyszłym tygodniu...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-7066150954476102486?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/7066150954476102486/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/11/modlitwa-ani.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/7066150954476102486'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/7066150954476102486'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/11/modlitwa-ani.html' title='Modlitwa Ani'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-5352551056016227104</id><published>2009-11-18T22:09:00.003+01:00</published><updated>2009-11-18T22:24:06.316+01:00</updated><title type='text'>Agata</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj wybyłem na 4 tygodnie do ... Irlandii. Leciałem samolotem z Gdańska do Dublina. Udało mi się znaleźć miejsce przy oknie. Na kolanach miałem książkę i Biblię po angielsku. Po chwili dwóch mężczyzn, w wieku ok. 30 lat, zapytało czy mogą usiąść obok. Ten, który siedział koło mnie był bardzo wylewny, drugi - trochę spokojniejszy. Od razu przedstawili się: Michał, Marcin, a ja - Sławek. Od kilku lat pracują w Irlandii. Michał zapytał mnie po chwili: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;A Ty co robisz? &lt;/span&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jestem księdzem, zakonnikiem&lt;/span&gt; - odpowiedziałem. Powaliło to Michała, który nie chciał wierzyć, wyrażając to dosadnie: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pierd***!? - Nie!&lt;/span&gt; - odpowiedziałem. Jeszcze przez moment przekonywałem ich, że jestem zakonnikiem-jezuitą. Usłyszałem po chwili, że połowa księży to pedały i jeszcze inne rzeczy, na temat Kościoła i wiary, choć wszystko było powiedziane bez jakichś zarzutów co do mojej osoby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marcin zapytał mnie, jak to się stało, że zostałem księdzem. Opowiedziałem im, jak mając 17 lat spotkałem Jezusa, jak po roku otrzymałem chrzest w Duchu Świętym, w którym doświadczyłem mocy działania Boga, po którym byłem pewny, że skoro Bóg jest i działa, nie mogę robić nic innego, jak tylko Mu służyć. Potem opowiedziałem im, że Bóg działa dzisiaj podobnie, jak za czasów Jezusa. Wspomniałem im o wydarzeniach, jakie Pan działa w życiu pewnych studentek, z którymi modliłem się tydzień temu i które doświadczają mocy Ducha Świętego. I w tym momencie w głowie pojawiło mi się imię: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Agata&lt;/span&gt;. Czułem, że jest to imię, przez które Pan chce coś im powiedzieć. Z drugiej strony pojawiła się wątpliwość, że jeśli zapytam o to imię, to mogę się wygłupić... Imię coraz wyraźniej, choć łagodnie powracało. Wiedziałem też, że nie chodzi tu o moją bratową, która tak ma na imię. W końcu mówię do Pana w sercu: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ok! Panie! Zgadzam się!&lt;/span&gt; Powiedziałem im: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pan podaje mi imię 'Agata' i chciałbym zapytać, czy coś Wam mówi&lt;/span&gt;? Siedzący obok mnie Michał zaprzeczył i błyskawicznie pomyślałem: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;No ładnie się wypuściłem..&lt;/span&gt;. Ale zaraz Marcin powiedział: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;moja córka ma tak na imię&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogarnęła mnie radość i przyszły słowa: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pan wie, że bardzo kochasz swoją córkę&lt;/span&gt;. Po czym Marcin oparł się głową o siedzenie przed nim i wzruszył. Dziękowałem Panu, że w ten sposób zechciał okazać im, że On jest kimś żywym i bliskim. Wytłumaczyłem im, że tak Pan może przemawiać w sercu, gdy poddajemy się Jego Duchowi. Otworzyłem ilustrowaną Biblię angielską na Dziejach Apostolskich i opowiadałem o historiach, które miały swoje ilustracje: o Piotrze i Janie, którzy uzdrawiają chromego od urodzenia, o tym jak cień Piotra padał na chorych i ci byli uzdrawiani (Dz 5,15), o spotkaniu Piotra w domu setnika Korneliusza, o nawróceniu Szawła, o cudownym uwolnieniu Pawła i Sylasa z więzienia, o wskrzeszeniu młodzieńca przez Pawła...&lt;br /&gt;Michał zapytał mnie, jak czytam Pismo Święte? Powiedziałem mu krótko, po czym wyznał, że jak za dwa tygodnie poleci do domu, to weźmie z powrotem ze sobą do Irlandii Pismo. Zapytał też mnie, czy Jan Paweł II znaczył coś dla mnie. Opowiedziałem mu, jak po moich święceniach w Rzymie, podczas audiencji położył mi rękę na głowie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Marcinem rozmawialiśmy jeszcze o jego rodzinie, o miłości do dzieci, która kazała im wrócić teraz do Polski...&lt;br /&gt;Michał wziął moje namiary i dałem Mu też ... obrazek Jana Pawła II - jedyny jaki miałem w angielskiej Biblii...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-5352551056016227104?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/5352551056016227104/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/11/agata.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/5352551056016227104'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/5352551056016227104'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/11/agata.html' title='Agata'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-6657582619771135552</id><published>2009-11-04T23:17:00.002+01:00</published><updated>2009-11-04T23:43:51.234+01:00</updated><title type='text'>Kolano</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś mieliśmy w naszym kościele już trzecią od września mszę świętą z modlitwą o uzdrowienie. We wrześniu na zakończenie rekolekcji rozeznaliśmy, że będziemy się modlić o uzdrowienie. Wtedy w czasie modlitwy pojawiła mi się w głowie postać kobiety, którą spotkałem po południu w firmie, gdzie drukowałem plakaty. Kulała ona lekko i zapytałem, czy skręciła sobie nogę w kostce... Ona powiedziała, że ma problem z ... kolanem. Gdy ni stąd, ni zowąd przyszła mi wieczorem na myśl, uznałem, że to może być światło odnośnie uzdrowienia, jakie Pan dokonuje w czasie modlitwy. Wypowiedziałem więc w wierze takie mniej więcej słowa: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pan uzdrawia osobę, która ma problem z kolanem&lt;/span&gt;. I dalej pojawiły się słowa, że nie może ona klękać.&lt;br /&gt;Miesiąc temu otrzymałem mail od pewnej osoby, która napisała:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mocno poruszyło mnie całe czytanie z Dz 3, 1-10, ale kiedy usłyszałam, że Pan uzdrawia nogi i stopy to moje serce krzyczało, że to ja, to moje chore nogi. Ale Pan miał inny pomysł.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Było mi bardzo niewygodnie klęczeć na jedno kolano, bo drugie od wielu miesięcy bolało. Chciałam nawet usiąść, ale w tym momencie słyszę słowo poznania: „a teraz Pan leczy osobę chorą od wielu miesięcy na kolano”. No nie, to ja? To niemożliwe, bo ja modliłam się  za inne osoby? Nie to nie ja, to ktoś inny. Sprawdzam po wielokroć i nie czuję bólu. Za chwilę następne słowa: „by pójść do spowiedzi, bo wtedy można zobaczyć, jakie się będą działy cuda”. Jeszcze zajęta kolanem wołam do Boga czy to znowu do mnie? Wiele miesięcy nie byłam u spowiedzi, bo miałam wymówkę, że nie mogę uklęknąć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;     Całą adorację przechlipałam, ale byłam szczęśliwa dotykiem Boga. Jeszcze przez kilka dni – niestety – sprawdzałam codziennie, czy rzeczywiście Pan uzdrowił kolano. Uzdrowił i za to mogę Bogu dziękować.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To świadectwo było nie tylko potwierdzeniem "słowa poznania" z wrześniowej mszy, ale przede wszystkim pokazało, że każde uzdrowienie ma prowadzić nas do głębszej relacji z Bogiem, do powrotu do Niego. Mnie natomiast potwierdziło, w jak "naturalny sposób" może pojawić się słowo poznania. Ono nie przychodzi jakby spoza naszego wnętrza, ale pojawia się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;z nas&lt;/span&gt;: naszego doświadczenia, wrażliwości, wyobraźni. To przez moje 'ja' Duch Święty chce działać. Chodzi o to, aby to co na modlitwie czy w innych sytuacjach pojawia się we mnie, usłyszeć i rozpoznać, czy nie jest właśnie delikatnym powiewem Ducha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj ta kobieta powiedziała to świadectwo na Eucharystii z modlitwą o uzdrowienie...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-6657582619771135552?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/6657582619771135552/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/11/kolano.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/6657582619771135552'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/6657582619771135552'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/11/kolano.html' title='Kolano'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-2946839133973115349</id><published>2009-11-03T23:43:00.006+01:00</published><updated>2009-11-04T00:06:47.999+01:00</updated><title type='text'>Jestem jaka jestem i chyba już nie chcę być inną</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka dni temu zatelefonowała do mnie pewna nieznana mi osoba, która zapytała mnie, czy nie mógłbym się spotkać z pewną kobietą, która potrzebuje rozmowy duchowej.  Dziś spotkałem się z tą kobietą, a ona zostawiła mi refleksję-świadectwo napisane przez tę pierwszą osobę. Gdy je przeczytałem i usłyszałem kilka słów o tej osobie, pomyślałem: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;To jest właśnie świętość: pełna akceptacji zgoda na własne życie&lt;/span&gt;. Za pozwoleniem tej osoby, pozostającej jednak anonimową, przytaczam je:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Co trudniej zaakceptować? Chorobę duszy czy ciała...? Jakiś czas temu miałabym wątpliwości jakiej udzielić odpowiedzi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dziś mogę odpowiedzieć, dużo trudniej jest w życiu, gdy chora jest dusza. Skąd to wiem? Z własnego doświadczenia. Jestem osobą, która na swój sposób żyje "z cierpieniem" na co dzień.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Staram się funkcjonować normalnie, nie użalając się nad sobą i nad swoim życiem. Biorę to, co jest mi dane. Potrzebowałam czasu, by pewne fakty zaakceptować. Niedawno ktoś mnie spytał, gdybym mogła mieć jedno życzenie, co by to było, na pewno zdrowie tak? Nie, z pełną świadomością odpowiedziałam: nie... Dzięki swoim przejściom, swojej codzienności, spotkałam wielu wspaniałych ludzi. Gdybym była zdrową osobą, pewnie nie spotkałabym Ich, a nawet gdyby tak było, to pewnie w innych okolicznościach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wiem, że gdyby moje życie pobiegło innym torem - byłabym inną osobą, ale czy lepszą? Czy warto by było zaryzykować, stracić to co ma się, dla dobrego, idealnego samopoczucia?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Myślę, że nie. Jestem pewna , że nie... Ktoś chyba wiedział, co robi, stwarzając mnie taką, jaka jestem. Stawiając mnie tam gdzie żyję i realizuję się każdego dnia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jak każdy człowiek miewam lepsze i gorsze dni. Na szczęście mam dla kogo żyć, starać się i pracować nad sobą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wiem, że zostawię coś po sobie, odchodząc stąd kiedyś. Fakt, nie postawią mi za moje życie pomnika, nie będę miała tablicy wmurowanej w ścianie, nie napiszą o mnie książki. Nie pozostawię po sobie wspomnienia złej, zmęczonej życiem osoby...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mam nadzieję, że chociaż jedna osoba z moich najbliższych czy znajomych, weźmie ze mnie przykład, gdyby była taka konieczność, że mimo trudności i schodów życiowych, można iść do przodu, nie zamęczając przy tym Innych wokół.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Jestem jaka jestem i chyba już nie chcę być inną.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-2946839133973115349?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/2946839133973115349/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/11/jestem-jaka-jestem-i-chyba-juz-nie-chce.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/2946839133973115349'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/2946839133973115349'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/11/jestem-jaka-jestem-i-chyba-juz-nie-chce.html' title='Jestem jaka jestem i chyba już nie chcę być inną'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-7176850221662744629</id><published>2009-11-02T23:38:00.003+01:00</published><updated>2009-11-03T00:04:08.681+01:00</updated><title type='text'>Świętość</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pisanie o Duchu, to trochę jak pisanie o wietrze... Czyli wiem, że wieje, odczuwam jego powiew, ale nie zawsze o tym rozmawiam, a jeszcze rzadziej piszę...&lt;br /&gt;Minął miesiąc od ostatniego posta, nad krajem przeszły potężne wichury, a Duch jak zawsze wieje delikatnie, pozwalając się usłyszeć, gdy jak Eliasz wychodzę z groty.&lt;br /&gt;Dziś rano przeczytałem cytat z Thomasa Mertona: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Według mnie być świętym oznacza bycie sobą. Dlatego problem świętości i zbawienia jest w rzeczywistości problemem odkrycia, kim jestem oraz odkrycia mojego prawdziwego Ja&lt;/span&gt;".&lt;br /&gt;Na mszy, będąc w koncelebrze, zaczęły mnie irytować drobiazgi: hałaśliwe używanie ampułek, powolna recytacja modlitw i inne drobne zachowania ... moich współbraci. Na szczęście natychmiast Pan pozwolił mi zobaczyć w tym ... siebie jak w lustrze. Stało się dla mnie jasne, jak nigdy dotąd, że jakiekolwiek uczucie wywołane przez drugą osobę czy sytuację oraz cokolwiek myślę o drugim, ma źródło tylko w moim Ja.&lt;br /&gt;Jeśli nie zobaczę siebie w "lustrze" drugiej osoby, zwłaszcza w mojej irytacji, złości, gniewie, zazdrości itd., to nie spotkam się z moim Ja i nigdy nie będę mógł być sobą. A wtedy nie mam szans na ... świętość.&lt;br /&gt;Pozostaje tylko "świętoszkowatość" jak z obrazka: ... papierowa, kolorowa, cukierkowata, ale ... nieprawdziwa.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-7176850221662744629?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/7176850221662744629/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/11/swietosc.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/7176850221662744629'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/7176850221662744629'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/11/swietosc.html' title='Świętość'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-8806714708762491683</id><published>2009-10-03T23:07:00.006+02:00</published><updated>2009-10-03T23:47:09.353+02:00</updated><title type='text'>Anioł Stróż</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj w liturgii Kościoła wspominaliśmy Aniołów Stróżów. Dla wielu osób anioł stróż oznacza pierwszy kontakt z rzeczywistością nadprzyrodzoną. Jak sięgam pamięcią, właśnie modlitwa: "Aniele Boży, stróżu mój" była pierwszą modlitwą, której nauczono mnie jako kilkuletnie dziecko ("Ojcze nasz" było zbyt trudne...). Z czasem "przyjaźń" z moim aniołem stróżem została mocno zaniedbana...&lt;br /&gt;Rano na mszy w homilii powiedziałem kilka słów o aniołach: o łagodnym działaniu aniołów, podsuwających delikatnie dobre myśli, które możemy podjąć i natarczywym działaniu upadłych aniołów, które przymuszają nas do jakiegoś zła... Zaraz potem przyszła wątpliwość: czy aniołowie to przypadkiem nie jest dawny, "przednaukowy" sposób postrzegania naszego świata wewnętrznego - dobrych myśli, pewnych inspiracji, które prowadzą do jakiegoś dobra? Czy nie były one próbą wyjaśnienia tego, co dzieje się naszym wnętrzu, ale co jest zewnętrzne do naszej wolności?&lt;br /&gt;Zostawiłem te wątpliwości na bok.&lt;br /&gt;Wieczorem, tuż przed snem, gdy zabierałem się do mojej modlitwy,  mój wzrok przyciągnęła biała kartka, leżąca na stoliku obok łóżka. Pojawiła się tam po przeprowadzce i porządkach sprzed kilku dni. Znalazłem ją w jakiejś mojej książce. Był to list od mojej duchowej siostry - karmelitanki bosej. Wczoraj wieczorem wziąłem go do ręki i czytam:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kochany Sławku!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Stając z wielką wdzięcznością wobec tajemnicy wybrania Bożego, do oblubieńczej zażyłości i przyjaźni z Chrystusem oraz wobec obdarowania charyzmatem Karmelu właśnie, zapraszam Cię do uczestnictwa w uroczystości Pierwszej Profesji, którą złożę podczas Eucharystii we &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wspomn. Aniołów Stróżów 2 października 2004 r&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapraszam Cię także do wielkiego dziękczynienia, bo Ty przecież dobrze wiesz, że "nie można dać swego życia Chrystusowi na próbę", ale złożyć można tylko dar bezwarunkowy i nieodwołalny - co jest moim największym szczęściem!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Przybądź Duchu Święty..."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;List ten czekał dokładnie 5 lat, aby ponownie trafić do mojej ręki we wspomnienie Aniołów Stróżów...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki Ci, że jesteś przy mnie, mój Aniele Stróżu!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-8806714708762491683?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/8806714708762491683/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/10/anio-stroz.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8806714708762491683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8806714708762491683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/10/anio-stroz.html' title='Anioł Stróż'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-3330599903888326617</id><published>2009-09-07T15:36:00.003+02:00</published><updated>2009-09-07T15:56:41.445+02:00</updated><title type='text'>Zbyt zajęty, by się nie modlić</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wybaczcie wszyscy, którzy wchodzicie na tego bloga, że długo nie dzieliłem się z Wami moim doświadczaniem powiewów Ducha, których nie brakowało, choć czasem trudniej je było uchwycić, a jeszcze trudniej przenieść na bloga... Wierzę za to, że Duch powiewał mocno w waszym życiu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj była pierwsza od dwóch miesięcy niedziela, którą spędziłem u siebie w Gdyni. Mogłem też część przedpołudnia pobyć w ciszy na modlitwie, jak to zdarzało mi się w niedziele przed wakacjami. Z przerażeniem zobaczyłem, jak ... trudno jest mi się skupić i modlić. Z siłą wracały wspomnienia z wakacji i "troska" o to, co trzeba zrobić na początku tego nowego roku szkolnego...&lt;br /&gt;Sięgnąłem więc po książkę, którą tydzień temu podarowała mi rodzina moich przyjaciół, u których spędziłem jeden dzień na zakończenie moich krótkich wakacji w Beskidzie Żywieckim. Książka miała być ewentualną propozycją dla uczestników rekolekcji ewangelizacyjnych, które za tydzień będą w naszej gdyńskiej parafii. Okazała się jednak dobra dla mnie na ten czas. Tytuł: "Zbyt zajęci, by się nie modlić".&lt;br /&gt;Widzę, że liczne akcje duszpasterskie z wakacji (JDM, pielgrzymka, rekolekcje) mogą stać się "zajęciem", które subtelnie odrywa od modlitwy wewnętrznej. Subtelnie - bo świadomość, że wszystkie te zaangażowania są głęboko duchowe, może osłabić walkę o osobistą modlitwę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy tydzień temu wróciłem z wakacji, wieczorem 31 sierpnia po raz kolejny usłyszałem w TV słowa Jana Pawła II: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte”. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można „zdezerterować”.&lt;/span&gt;" Natychmiast odniosłem je do mojej ... modlitwy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie mogę „zdezerterować”&lt;/span&gt; z mojej modlitwy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-3330599903888326617?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/3330599903888326617/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/09/zbyt-zajety-by-sie-nie-modlic.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/3330599903888326617'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/3330599903888326617'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/09/zbyt-zajety-by-sie-nie-modlic.html' title='Zbyt zajęty, by się nie modlić'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-1195031827354218406</id><published>2009-07-01T16:15:00.007+02:00</published><updated>2009-07-01T16:53:30.228+02:00</updated><title type='text'>Krzesło</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj byłem na spotkaniu i mszy św. z ks. Johnem Bashoborą, który posługuje charyzmatami modlitwy o uzdrowienie i uwolnienie. We mszy uczestniczyło kilka tysięcy ludzi. Ks. Bashobora głosił z mocą Słowo Boże oraz służył modlitwą i słowem poznania. Wierzę, że Pan posługiwał się nim.&lt;br /&gt;We mnie jednak największe pocieszenie wywołało ... krzesło.  :)&lt;br /&gt;Na podeście, gdzie znajdował się ołtarz, były miejsca dla kapłanów. Większość z boku i kilkanaście krzeseł za ołtarzem. Gdy rozpoczęła się msza święta, zająłem miejsce na pierwszym krześle za amboną. Zauważyłem zaraz potem, że zabraknie krzesła dla tłumaczki - Edyty, z którą kilka razy w życiu się spotkaliśmy. Uczestniczyła m.in. w pierwszym spotkaniu naszego gdyńskiego DA w 2003 roku... Potem widzieliśmy się może 2 razy. Gdy wszyscy usiedli i rozpoczęło się 1 czytanie,  okazało się, że Edyta stoi za plecami księży. Wstałem więc, wziąłem krzesło, na którym siedziałem i zaniosłem jej, aby mogła usiąść obok ks. Bashobory. Idąc poszukać sobie jakieś miejsce z boku za grupą księży, dostrzegłem, że za potężną kolumną, w pierwszym rzędzie jest jedno wolne miejsce... Jakby czekało na mnie. Potem okazało się, że dzięki temu w czasie homilii mogłem być bardzo blisko ks. Bashobory, widzieć jego twarz, a nie oglądać jego plecy i dobrze wszystko ... słyszeć.&lt;br /&gt;Po mszy świętej przywitaliśmy się z Edytą, a ona powiedziała: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dziękuję za krzesło. Byłam już taka padnięta, że ledwo stałam...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Owocem zaś Ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uprzejmość&lt;/span&gt;, dobroć, wierność. łagodność, opanowanie." (Ga 5,22-23)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-1195031827354218406?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/1195031827354218406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/07/krzeso.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/1195031827354218406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/1195031827354218406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/07/krzeso.html' title='Krzesło'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-3264543319179797833</id><published>2009-06-25T20:39:00.002+02:00</published><updated>2009-06-25T20:42:38.907+02:00</updated><title type='text'>Dzień ojca</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Duch zawiał dzisiaj do mnie "skądinąd". Dostałem dziś mail od młodej osoby, z którą znamy się od jakiegoś czasu. Bardzo mnie poruszył. Zaraz po nim przyszedł mail z najnowszego komentarza bloga:"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ojcze, gdzie są… nowe notki??!!;P&lt;/span&gt;". Pomyślałem od razu, że to właśnie nie przypadek i uznałem, że ten mail doskonale nadaje się do bloga.  Za zgodą autorki umieszczam go poniżej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Stan mojego zdrowia wymusił na mnie pójście do lekarza, czekając na swoją kolej miałam duuużo czasu, aby przyjrzeć się delikatnie osobom znajdującym się w poczekalni. Istotą tej sprawy  jest to, że wszyscy tam zebrali oczekiwali wizyty u ginekologa, co zawsze wprowadza lekko nerwową atmosferę, która płynie szczególnie od mężczyzn, a nie od ich partnerek :). Ci ojcowie (jeszcze tego w poczekalni nie świadomi, że są ojcami na 100%) mają najczęściej takie miny, jakby chcieli uciec i najczęściej nie towarzyszą kobietom w trakcie wizyty, tylko trzęsą nogą nerwowo. I dzisiaj zaobserwowałam "coś" co wzbudziło we mnie ogromny  uśmiech i uspokoiło również moje serce, gdy bałam się co wyniknie z moich badań. Otóż... były w poczekalni dwie pary. Jedna zbyt wiele ze sobą nie rozmawiała, widać było, że się bardzo denerwują. Niestety z gabinetu prawie wszystko słychać, co mówi lekarka i pacjentka, więc usłyszałam, że kobieta ta jest w ciąży i jak sama później powiedziała, że nie planowała itd. "nerwowy tata" w tym momencie wyszedł z poczekalni na dwór... Wyglądał jakby miał paść trupem. Kobieta gdy wyszła równie smutna i blada z gabinetu szukała wzrokiem "taty dziecka" i jeszcze smutniejsza wyszła z poczekalni. I teraz kontrast, czyli małżeństwo, które wprawiło mnie w ogromną radość serca. W trakcie oczekiwania na moją kolej, usłyszałam jak ktoś coś szepcze, sam do siebie. Mężczyzna siedział koło swojej żony, obejmował ją, trzymał za ramię i... modlił się! Po chwili w ręce jego zauważyłam książeczkę oprawioną w brązową skórę z dużym srebrnym krzyżem. Gdy zerknęłam  "do środka", zobaczyłam fragmenty Pisma Świętego i modlitwy. Był to dla mnie tak ogromny szok, że jeszcze bardziej "zaniemówiłam w ciszy". Mężczyzna ten był bardzo spokojny i uspokajał nerwową żonę. Gdy weszła do gabinetu, on nie przestawał się modlić, a po pewnym czasie lekarka oświadczyła jego żonie, a zarazem całej poczekalni, że jest w 6 tygodniu ciąży. Zapewne przygotowany na to mężczyzna, trwał ciągle w modlitwie. Może się wydawać, że robił to "na pokaz" jak czasami się to zdarza, ale tutaj czuć było prawdziwe oddanie, miłość i potrzebę modlitwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojcze, był to na prawdę piękny widok, a zarazem piękne i życiowe potwierdzenie cudu narodzin i oddania swojej rodziny Bogu! Było też to dla mnie potwierdzeniem mojego trwania w postanowieniu zachowania czystości do ślubu i oddania mojej przyszłej rodziny opiece Ducha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla tego mężczyzny musi to być najpiękniejszy prezent na dzień ojca :) a ja postanowiłam modlić się szczególnie za osoby, które nie chcą dziecka i nie są gotowe na jego przyjście, jak i za moich rówieśników, żeby szanowali swoje ciało i planowali wszystko w Duchu :) "&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic dodać, nic ująć!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-3264543319179797833?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/3264543319179797833/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/06/dzien-ojca.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/3264543319179797833'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/3264543319179797833'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/06/dzien-ojca.html' title='Dzień ojca'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-6309338191573116522</id><published>2009-06-07T23:31:00.002+02:00</published><updated>2009-06-08T00:08:26.833+02:00</updated><title type='text'>Tata, Jezus i Sarayu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś uroczystość Trójcy Świętej. Zdałem sobie sprawę, że książka, którą właśnie przeczytałem oprócz wspomnianych wczoraj przeze mnie spraw, jest jedną z najpiękniejszych przypowieści o ... Trójcy Świętej. Ojciec - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tata &lt;/span&gt;przez większość powieści jawi się jako ... Murzynka. Jezus - to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jezus&lt;/span&gt; - żydowski robotnik, a Duch Święty to ... Azjatka o imieniu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sarayu&lt;/span&gt;, co oznacza ... wiatr. W pierwszym momencie uderzyła mnie postać Taty w postaci kobiety. Ale im dalej czytałem, tym bardziej rozumiałem, jak bardzo Bóg stał się dla nas odległy przez to, że nazywając go Ojcem - przenosimy na niego często trudne doświadczenie naszego ziemskiego ojca. Pod koniec powieści Tata ujawnia się też jako mężczyzna. Tak czy inaczej skoro jesteśmy stworzeni na obraz Boży jako mężczyźni i kobiety ("&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę&lt;/span&gt;" Rdz 1,27), to czyż Bóg nie ma w sobie w pełni cech kobiety i mężczyzny...? Jezus to ... Jezus. Najbardziej zadziwiająca jest jednak Sarayu, będąca odpowiednikiem Ducha Świętego.&lt;br /&gt;Chata próbuje ukazać relacje, jakie panują w tej doskonałej wspólnocie osób. Zarazem ich "zadania" w relacji do stworzenia. Nie mogłem trafić na lepszy "prezent" na uroczystość Trójcy.&lt;br /&gt;Gdy dzisiaj w czasie homilii o. Prowincjał mówił o Trójcy Świętej, przyszło mi na myśl, że św. Ignacy ujrzał Trójcę jakby pod postacią ... trzech klawiszy organowych. Bardzo prosty i skromny obraz. Czyż nie jest piękniejszym obraz domu, w którym trzy osoby: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tata, Jezus i Sarayu&lt;/span&gt; żyją w wielkiej zażyłości i miłości...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-6309338191573116522?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/6309338191573116522/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/06/tata-jezus-i-sarayu.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/6309338191573116522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/6309338191573116522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/06/tata-jezus-i-sarayu.html' title='Tata, Jezus i Sarayu'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-1343518649424666271</id><published>2009-06-06T23:28:00.006+02:00</published><updated>2010-11-25T23:36:43.242+01:00</updated><title type='text'>Chata</title><content type='html'>&lt;a style="" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/Siw60x5NNTI/AAAAAAAAHek/tM0f-8fqW0w/s1600-h/chata.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 161px; height: 250px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/Siw60x5NNTI/AAAAAAAAHek/tM0f-8fqW0w/s320/chata.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344711536202822962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kończę właśnie czytanie książki Williama P. Younga pt. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chata&lt;/span&gt;. Znajduje się ona w pierwszej dziesiątce książek sprzedawanych w Empiku (Top 10). Niesamowita to książka. Z jednej strony bardzo dramatyczna, tak że momentami płynęły mi łzy, z drugiej strony nie pamiętam, abym poza Ewangelią czytał coś, co ukazuje tak prawdziwy obraz Boga. Czytając ją w autokarze wczoraj i dziś w drodze do i ze Świętej Lipki, odczuwałem jakby wszystko, co jest tam powiedziane o Bogu, było tym, co odkrywam w mojej modlitwie i życiu. Począwszy od nazywania Boga - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tatą&lt;/span&gt;, poprzez ukazywanie, że Bóg nie chce żadnego naszego zła, a jeśli takie nam się już przydarza to  tylko On potrafi z niego wyprowadzić dobro, a skończywszy na tym, że przebaczenie jest przede wszystkim potrzebne wybaczającemu, a nie temu, który nas skrzywdził. Wybaczenie "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;pozwala ci uwolnić się od czegoś, co zżera cię żywcem, co niszczy wszelką radość i zdolność do kochania&lt;/span&gt;."&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Często ostatnio zdarzało mi się mówić w konferencjach czy homiliach, że Jezus w Duchu Świętym miał tak zażyłą relacją z Bogiem, iż zwracał się do Niego: Abba, czyli Tato. I to chciał przekazać uczniom, także gdy uczył ich modlić się. Mówił: Gdy się modlicie mówcie: Abba! Czyli Tato! Od dłuższego już czasu staram się modlić tak, jak Jezus, zaczynając moją modlitwę od słów Abba! Tato!. "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze&lt;/span&gt;!" (Rz 8,15)&lt;br /&gt;Jadąc dziś autokarem z rodzicami jezuitów, dla których przygotowaliśmy ten wyjazd, śpiewaliśmy znaną pieśń &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Serdeczna Matko&lt;/span&gt;. Gdy dotarliśmy do trzeciej zwrotki, osoby, które ją znają śpiewały: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lecz kiedy &lt;/span&gt;&lt;em style="font-style: italic;"&gt;Ojciec&lt;/em&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; rozgniewany &lt;/span&gt;&lt;em style="font-style: italic;"&gt;siecze&lt;/em&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;, Szczęśliwy, kto się do Matki uciecze. &lt;/span&gt;Słowa te były w ogromnym kontraście z tym, co właśnie czytałem o Bogu. Zaraz po pieśni Romek na szczęście dodał komentarz, że nie jest to prawdziwy obraz Boga... Bóg jest miłością.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-1343518649424666271?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/1343518649424666271/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/06/chata.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/1343518649424666271'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/1343518649424666271'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/06/chata.html' title='Chata'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/Siw60x5NNTI/AAAAAAAAHek/tM0f-8fqW0w/s72-c/chata.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-4417223597335874668</id><published>2009-06-02T23:44:00.004+02:00</published><updated>2009-06-03T00:16:34.100+02:00</updated><title type='text'>Strategia nieprzyjaciela: powstrzymać cię od modlitwy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od 5 miesięcy staram się modlić codziennie rano. Dawniej przez lata modliłem się wieczorem, często przed albo nawet po północy... Na początku stycznia miałem we wspólnocie krótką konferencję w oparciu o fragment Ewangelii (Mk 1,30-38), gdzie Jezus po uzdrowieniu teściowej Piotra, "nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił". Pamiętam, że wyznałem wtedy iż ja od wielu lat mam trudności z modlitwą rano, więc modlę się późnym wieczorem. Ale tego właśnie wieczora po konferencji przyszła mi myśl, aby następnego dnia wstać wcześniej i modlić się rano, co o dziwo ... bez trudu mi się udało. Następnego dnia było podobnie, i ... następnego i ... tak mija już pięć miesięcy, a ja wciąż modlę się ... rano i widzę tego duże owoce.&lt;br /&gt;Dziś rano na modlitwie zmagałem się długo z rozproszeniami. Najpierw "oglądałem" mecze NBA, potem zaś w jakiś niezrozumiały sposób "przyszło" do mnie współczucie dla studentów, którzy zginęli pół roku temu w Tatrach, a których ciała niedawno znaleziono w Dolinie Pięciu Stawów...  W ten sposób szybko "mijała" mi modlitwa. W każdej mojej modlitwie osobistej od kilku miesięcy modlę się też językami. Dzisiaj jakoś nie mogłem się "zabrać" do tej modlitwy. Słuchając padającego za oknem deszczu, śpiewałem sobie w duchu:&lt;span style="font-style: italic;"&gt; niechaj zstąpi Duch twój i odnowi ziemię, życiodajny spłynie deszcz na spragnione serce&lt;/span&gt;... Ale wciąż moje serce było gdzieś daleko...&lt;br /&gt;Sięgnąłem po jedną z książek, leżących na stoliku koło łóżka i otworzyłem ją "na chybił trafił". W książce mówiącej o "chodzeniu w Duchu", autor dzieli się swoim doświadczeniem odkrycia wagi modlitwy językami, która jest potężnym orężem życia duchowego.  W tym momencie książka otworzyła mi się na podrozdziale...: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Strategia nieprzyjaciela: powstrzymać cię od modlitwy&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;A wieczorem na naszej diakonii rozeznającej przygotowującej spotkania modlitewne Jacek miał krótką konferencję o regułach rozeznawania duchów, zwłaszcza odkrywania działania złego ducha, który czai się i szybko chce nas odciągnąć od każdego dobra... Jacek przypomniał rzeczy oczywiste, wydawało się, dla każdego jezuity...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-4417223597335874668?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/4417223597335874668/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/06/strategia-nieprzyjaciela-powstrzymac.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/4417223597335874668'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/4417223597335874668'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/06/strategia-nieprzyjaciela-powstrzymac.html' title='Strategia nieprzyjaciela: powstrzymać cię od modlitwy'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-8597267357995193534</id><published>2009-06-01T12:45:00.002+02:00</published><updated>2009-06-01T13:04:20.400+02:00</updated><title type='text'>Klapa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ostatnią sobotę w wigilię uroczystości Zesłania Ducha Świętego nasza grupa modlitewna miała prowadzić czuwanie modlitewne w kościele jezuitów w Gdańsku Wrzeszczu. A ja miałem mieć konferencję o Duchu Świętym i darze modlitwy językami, która często towarzyszy doświadczeniu napełnienia Duchem Świętym. Tego dnia miałem czas na modlitwę i wsłuchiwanie się w to, co chciałbym powiedzieć. Wszystko szło jak po maśle..., co jak uczy mnie doświadczenie, nie jest najlepszym znakiem. Aż do czasu... Do Gdańska wyjechaliśmy dość późno wg "obliczeń" czasowych, które okazały się błędne. Wychodziło na to, że zajedziemy tam na kwadrans przed rozpoczęciem czuwania, a to oznaczało, że nie zdążyły rozstawić sprzętu i rozpocząć o czasie. To wystarczyło, aby "stary człowiek" odezwał się we mnie. Doświadczyli tego jadący w samochodzie... A po drodze mieliśmy jeszcze zabrać pianino z jednego miejsca. Gdy już je załadowaliśmy, a ja zniecierpliwiony kręciłem się z tyłu samochodu Jacek, nie widząc mnie, zamknął tylną klapę w naszym Fiacie Doblo. Z hukiem zatrzymała się na ... mojej głowie. To było jak uderzenie z ... nieba. Zamiast wybuchnąć, uśmiechnąłem się, trzymając się za głowę i gdy ruszyliśmy po prostu pomodliliśmy się, aby nie spotkało nas nic, co stanie nam na przeszkodzie w przygotowaniu czuwania i dobrym jego przeżyciu.&lt;br /&gt;Przyjechaliśmy na miejsce ... 45 minut przed czasem. A Jacek później stwierdził, że to uderzenie klapą było... potrzebne.&lt;br /&gt;Czuwanie, modlitwa i moja konferencja, wierzę, też były owocne...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-8597267357995193534?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/8597267357995193534/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/06/klapa.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8597267357995193534'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8597267357995193534'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/06/klapa.html' title='Klapa'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-4058710172896558711</id><published>2009-05-30T15:13:00.003+02:00</published><updated>2009-05-30T15:30:43.543+02:00</updated><title type='text'>Duch Pański nade mną (Łk 4,18)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ostatnią środę, na naszej cotygodniowej modlitwie uwielbienia, zaplanowaliśmy modlitwę wstawienniczą o uzdrowienie wewnętrzne. Dzień wcześniej na diakonii rozeznającej o. Piotr, który miał następnego dnia mówić konferencję na ten temat, krótko przedstawił nam, jak ona będzie wyglądała. Mówił mniej więcej tak: "powiem o tym jak Jezus uzdrawiał. Podam kilka przykładów z Ewangelii, gdzie widzimy Jezusa, który uzdrawia..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy w środę nadszedł czas konferencji, o. Piotr zaproponował, abyśmy otworzyli Pismo Święte na fragmencie z Łk, 4,16-21. Gdy czytał ten fragment wiedziałem, że to jest Słowo, którym Pan chciał nas dotykać: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana&lt;/span&gt;."&lt;br /&gt;W oparciu o to Słowo wygłosił pełną mocy konferencję, w której nie było nic z tego, co dzień wcześniej zapowiedział. A z mojej twarzy nie schodził ani na moment delikatny uśmiech. Potem modliliśmy się nawzajem za siebie, mając wielkie przekonanie, że Słowo Pana spełnia się dziś pośród nas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wcześniej tego środowego ranka podczas osobistej modlitwy otworzyłem moją Biblię po angielsku i mój wzrok padł na słowa... "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Spirit of the Lord is upon me, because he has chosen me to bring good news to the poor...&lt;/span&gt; " (Lk 4.18)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-4058710172896558711?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/4058710172896558711/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/05/duch-panski-nade-mna-k-418.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/4058710172896558711'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/4058710172896558711'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/05/duch-panski-nade-mna-k-418.html' title='Duch Pański nade mną (Łk 4,18)'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-8103145800228919372</id><published>2009-05-25T22:39:00.014+02:00</published><updated>2009-05-25T23:42:46.189+02:00</updated><title type='text'>Jeden płomień</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W sobotę pojechałem do sanktuarium w Matemblewie (dzielnica Gdańska). Odbywał się tam festiwal "Młodzi i miłość". Miałem zamiar rozdawać młodzieży zaproszenia na rekolekcje Szkoły Kontaktu z Bogiem. Ostatecznie rozdałem może kilkanaście ulotek. Za to do mojego "stanowiska" podeszło pewne małżeństwo. Zaczęliśmy rozmawiać o rekolekcjach ignacjańskich i tak doszliśmy w rozmowie, że oboje są we wspólnocie "Czas dla rodzin". Liderem tej wspólnoty jest człowiek, który kiedyś prowadził grupę modlitewną, w której przeżyłem seminarium Odnowy w Duchu Świętym. Podeszła do nas w pewnym momencie 17-letnia dziewczyna, która jest córką tego człowieka. Gdy przeżywaliśmy 18 lat temu wylanie Ducha Świętego ona miała kilka miesięcy i była jeszcze pod sercem matki...&lt;br /&gt;W tej samej wspólnocie jest też małżeństwo moich bliskich przyjaciół. Poznaliśmy się jeszcze we wspólnocie oazowej, do której trafiłem w szkole średniej.&lt;br /&gt;Przyszli oni na mszę, która miała się rozpocząć po południu. Rozmawialiśmy o przeżyw&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/ShsOAovT7zI/AAAAAAAAHeM/SUvR_BpxhuQ/s1600-h/malz.gif"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 120px; height: 186px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/ShsOAovT7zI/AAAAAAAAHeM/SUvR_BpxhuQ/s200/malz.gif" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339877187276500786" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;aniu na nowo mocy Ducha Świętego w naszym życiu. W pewnym momencie między małżonkami pojawiła się różnica zdań, co do zaangażowania w pewne inicjatywy. Poprosiłem, abyśmy na koniec się pomodlili razem. Gdy modliliśmy się pojawił mi się obraz, który jest symbolem "spotkań małżeńskich" - dwie obrączki, z których wypływają dwa płomienie. Tyle, że w "moim" obrazie płomnień był prawdziwy i był jeden. Powiedziałem o tym po modlitwie.&lt;br /&gt;Okazało sie, że dzień wcześniej wieczorem poszukiwali właśnie tego znaku w Internecie, bo był im do czegoś potrzebny...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/ShsO2qpYgcI/AAAAAAAAHeU/BPvJHgTkwCw/s1600-h/Duch.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 128px; height: 122px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/ShsO2qpYgcI/AAAAAAAAHeU/BPvJHgTkwCw/s200/Duch.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339878115501441474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ogień, który płonął był jeden. Jak mi napisali wczoraj, następnego dnia tylko we dwoje, bez dzieci poszli razem do kina, a potem na spacer, jak zakochani wybierają się na randkę i nadrobili zaległości w dialogu małżeńskim...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-8103145800228919372?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/8103145800228919372/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/05/jeden-pomien.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8103145800228919372'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/8103145800228919372'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/05/jeden-pomien.html' title='Jeden płomień'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_6F4xhKYGGrU/ShsOAovT7zI/AAAAAAAAHeM/SUvR_BpxhuQ/s72-c/malz.gif' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-4671190164322212420</id><published>2009-05-19T23:50:00.005+02:00</published><updated>2009-05-20T00:18:45.184+02:00</updated><title type='text'>Pierwsza Komunia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj rano przeczytałem w "Newsweeku" felieton Szymona Hołowni "Ostatni taki dzień w życiu", w którym autor z charakterystycznym sobie sarkazmem prorokuje, że w niedługim czasie to nie bierzmowanie a Pierwsza Komunia Święta stanie się "uroczystym pożegnaniem z Kościołem". I choć zgadzam  się z krytyką pewnych zjawisk związanych z przygotowaniem i przeżywaniem dziś Pierwszej Komunii oraz propozycjami, jak można by lepiej wykorzystać tę okazję, aby dzieci i ich rodziny pogłębiły swoje doświadczenie Boga, to artykuł ten pozostawił dość negatywny ślad w moim sercu - poczucie, że przecież i tak niewiele się zmieni...&lt;br /&gt;Wieczorem byłem na spotkaniu jednej ze wspólnot Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego (WŻCh). Każda z osób dzieliła się działaniem Boga w ostatnim czasie w ich życiu. Jedna z osób opowiedziała, jak była zachwycona niedawnym udziałem w I Komunii w jednej z parafii. Widziała jak dzieci cudownie przeżywały nie tylko moment komunii, ale i następujące potem uwielbienie oraz ... tańce, którymi wyrażały radość z przyjęcia Jezusa. Było to tak mocne, że niektóre osoby były poruszone do łez tym doświadczeniem. Potem w domu na koniec dnia 9-letnia dziewczynka, która po raz pierwszy była u Komunii popłakała się, bo to był koniec tak pięknego dnia...&lt;br /&gt;Uroczystośc miała miejsce w kościele pw. ... Ducha Świętego.&lt;br /&gt;Późniejszym wieczorem rozmawiałem jeszcze z dwoma maturzystkami pochodzącymi z drugiego krańca Polski, którym opowiedziałem o tej historii. Jedna z nich miała swoją I Komunię w kościele pw. ... Ducha Świętego.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-4671190164322212420?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/4671190164322212420/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/05/pierwsza-komunia-i-tecza.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/4671190164322212420'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/4671190164322212420'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/05/pierwsza-komunia-i-tecza.html' title='Pierwsza Komunia'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-4491321174231805606</id><published>2009-05-07T22:29:00.003+02:00</published><updated>2009-05-07T22:55:15.424+02:00</updated><title type='text'>Otwórz twe usta</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co tydzień od dwóch lat spotykamy się na modlitwie uwielbienia. Najpierw były to spotkania w ramach duszpasterstwa akademickiego, a od września ub. roku, po rekolekcjach przeprowadzonych przez Mocnych w Duchu, już w gronie poszerzonym o wszystkich, którzy chcą uwielbiać Pana. Dzięki seminarium nowego życia w Duchu Świętym Pan udziela naszej modlitewnej wspólnocie różnych charyzmatów. Wierzymy, że Pan na każdym spotkaniu przemawia do nas przez słowo, które pojawia się dzięki charyzmatowi proroctwa. Na ogół są to słowa proste, które jednak bardzo do nas przemawiają i umacniają nas. Tydzień temu w czasie naszego spotkania przyszły mi na myśl słowa: "Dlaczego boisz się zaufać? Otwórz swoje usta!" i wypowiedziałem je głośno. Przyznam, że sam się "zdziwiłem", że nie chodzi tu o otwarcie serca, ale o usta. Pomyślałem, że może chodzi o otwarcie się kogoś na charyzmat modlitwy językami. Jednak już po wypowiedzeniu tych słów, pojawiła się wątpliwość. W czasie modlitwy widziałem bowiem dwie osoby, które w ogóle nie otwierały ust. Zacząłem zastanawiać się, czy czasem nie zasugerowałem się tymi osobami i to, co powiedziałem, tak naprawdę było tylko moją zachętą... Po spotkaniu "przypadkowo" zacząłem rozmawiać z jakąś osobą i zapytałem ją o to spotkanie. A ona na to: wiedziałam, że Ojciec mnie zapyta? Zdziwiony zapytałem: Dlaczego? I wtedy dziewczyna wyjaśniła mi, że bała się modlić, ale w pewnym momencie usłyszała moją zachętę do otwarcia ust i wtedy zaczęła wypowiadać modlitwę w językach. I nie była to żadna z tych dwóch osób, które widziałem, że nie otwierają ust...&lt;br /&gt;Dzisiaj kolejna osoba w czasie rozmowy powiedziała mi, że te słowa zachęty tydzień temu  otworzyły ją na modlitwie i pozwoliły pokonać opory i lęk. To też żadna z tych dwóch osób, na które patrzyłem...&lt;br /&gt;Jeśli Pan mówi w sercu, to słowo to dotknie tego, do kogo On chce je skierować. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-4491321174231805606?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/4491321174231805606/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/05/otworz-twe-usta.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/4491321174231805606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/4491321174231805606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/05/otworz-twe-usta.html' title='Otwórz twe usta'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-6725835362138532547</id><published>2009-04-30T22:26:00.006+02:00</published><updated>2009-05-07T22:57:49.612+02:00</updated><title type='text'>Filip</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj w ramach naszego cotygodniowego spotkania Modlitwy uwielbienia miałem krótkie nauczanie w oparciu o fragment z Dziejów Apostolskich, mówiący o Filipie (Dz 8,26-40). Zaproponowałem ten tekst, bo czytałem go w podróży z dzień wcześniej z Krakowa do Gdyni i pojawił się na naszej "diakonii rozeznającej" przygotowującej to spotkanie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;" class="werset"&gt;"Wstań i idź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta - powiedział anioł Pański do Filipa.  &lt;span class="nrWersetu"&gt;(27)&lt;/span&gt; A on poszedł. Właśnie wtedy przybył do Jerozolimy oddać pokłon Bogu Etiop, dworski urzędnik królowej etiopskiej, Kandaki, zarządzający całym jej skarbcem, &lt;span class="nrWersetu"&gt;(28)&lt;/span&gt; i wracał, czytając w swoim wozie proroka Izajasza.  &lt;span class="nrWersetu"&gt;(29)&lt;/span&gt; Podejdź i przyłącz się do tego wozu - powiedział Duch do Filipa.  &lt;span class="nrWersetu"&gt;(30)&lt;/span&gt; Gdy Filip podbiegł, usłyszał, że tamten czyta proroka Izajasza: Czy rozumiesz, co czytasz? - zapytał.  &lt;span class="nrWersetu"&gt;(31)&lt;/span&gt; A tamten odpowiedział: Jakżeż mogę /rozumieć/, jeśli mi nikt nie wyjaśni? I zaprosił Filipa, aby wsiadł i spoczął przy nim.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;..&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;Zadziwia mnie tutaj, jak Filip słucha Ducha Świętego. Najpierw słyszy głos anioła. Co to znaczy? Czy stanął przed nim jakiś anioł ze skrzydłami i mu oznajmia, co ma robić? Bynajmniej. Tak jak demony podsuwają nam myśli, które mają nas doprowadzić do zła, tak też aniołowie podsuwają nam dobre myśli, które pojawiają się w naszej głowie "ni stąd, ni zowąd" i zapraszają nas do jakiegoś dobra. Tutaj Filip rozpoznaje, że myśl, która zachęca go do wyjścia na tę drogę, jest "głosem"ten głosem anioła i mimo iż ten rozkaz może być niezrozumiały albo niedorzeczny (w niektórych tłumaczeniach jest mowa: a droga ta była pustkowiem - czyli nie powinien tą drogą nikt się przemieszczać), to jednak Filip jest posłuszny i wyrusza w drogę. Wyobraziłem sobie Filipa, który musiał bić się z myślami, czy nie uległ jakiejś iluzji, czy nie wmówił sobie czegoś itp. Ale to nie wszystko. Gdy jest już na drodze i pojawia się wóz, który zapewne jest ze strażą (w końcu jechał nim, zarządzający całym skarbem królowej, Duch przemawia do Filipa: Podejdź i przyłącz się do tego wozu. Filip słucha nieustannie Ducha - zapewne modląc się: Panie, co teraz? I Duch mówi. Gdy Filip jest blisko wozu, słyszy czytanie z proroka Izajasza i tak naprawdę dopiero w tym momencie, rozumie po co miał tu przyjść. Bóg posłał go, aby doprowadził Etiopa do usłyszenia Dobrej Nowiny i przyjęcia jej.&lt;br /&gt;Ale to jeszcze nie wszystko: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A kiedy wyszli z wody, Duch Pański porwał Filipa i dworzanin już nigdy go nie widział. Jechał zaś z radością swoją drogą. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;" class="werset"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A Filip znalazł się w Azocie&lt;/span&gt;&lt;sup style="font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=385#P9" class="przypis"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; i głosił Ewangelię od miasta do miasta, aż dotarł do Cezarei&lt;/span&gt;"&lt;sup style="font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=385#P9" class="przypis"&gt;9&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt; (Dz 39-40)&lt;br /&gt;Tak jak dotąd Filip słuchał Ducha i dał się Mu prowadzić, tak teraz Duch porywa Filipa. David du Plessis opisał po latach w swojej autobiografii wydarzenie, gdy sam został przeniesiony w jednej chwili do domu osoby, za którą miał modlić się o uwolnienie, a dom ten był oddalony o 1 milę... Pisze, że gdyby ta historia nie została opisana w Dziejach, to nie uwierzyłby nigdy w to, co przeżył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Ten fragment był pierwszym czytaniem w liturgii dnia dzisiejszego...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-6725835362138532547?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/6725835362138532547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/04/wczoraj-w-ramach-naszego-cotygodniowego.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/6725835362138532547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/6725835362138532547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/04/wczoraj-w-ramach-naszego-cotygodniowego.html' title='Filip'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-7249621389617336334</id><published>2009-04-28T09:12:00.005+02:00</published><updated>2009-04-28T17:29:47.285+02:00</updated><title type='text'>Łaska</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj w czasie 12-godzinnej podróży z Opatiji do Krakowa przeczytałem opowiadanie Karen Blixen "Uczta Babette". Wiele razy widziałem już film oparty na tym opowiadaniu i za każdym razem odkrywałem w nim niezwykłą głębie. W końcu sięgnąłem do książki. Jest to historia Marciny i Filipy, dwóch córek pastora, który założył własną wspólnotę religijną o bardzo surowym sposobie życia. Dzieje się ona w II poł. XIX wieku w małej miejscowości w Norwegii (w filmie jest to Jutlandia). Gdy córki były młode w tej małej miejscowości pojawił się najpierw porucznik Loewenhielm, który przebywał na urlopie. Zakochał się on w starszej córce, ale ostatecznie nie jest w stanie dla tej miłości poświęcić swojego życia. Wyjeżdża i robi wielką karierę w wojsku i na dworze królewskim, zostając generałem. Przybywa tutaj również śpiewak operowy z Paryża, który jest zachwycony niezwykłym głosem Filipy. Daje jej lekcje śpiewu, marzy, że dziewczyna podbije kiedyś swoim głosem Paryż, ale Filipa przestraszona nie chce więcej go widzieć. Rozczarowany i bardzo zawiedziony wielbiciel Filipy wyjeżdża. Po kilkunastu latach do domu córek pastora, który już nie żył, przybywa pewna Francuzka - Babette. W czasie Komuny Paryskiej straciła ona męża i syna. To ów śpiewak wysłał ją do Norwegii. Staje się ona służącą kobiet, zarazem rodząc wiele wdzięczności w życiu mieszkańców tej małej miejscowości. Nie będę opowiadał całej historii. Jest naprawdę niezwykła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj uderzyło mnie w książce coś, na co dotąd w filmie nie zwracałem większej uwagi i co zresztą nie było zbyt wyeksponowane, a mianowicie: mowa generała Loewenhielma w czasie kolacji. Po trzydziestu latach pojawia się on ponownie w domu córek pastora. Przez wszystkie te lata coś w sercu nie pozwalało mu zapomnieć jego decyzji o postawieniu kariery ponad miłość. Teraz chciał się przekonać czy dokonał dobrego wyboru. W czasie kolacji wyznaje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Drżymy przed dokonaniem w naszym życiu wyboru, a dokonawszy go, drżymy znowu z lęku, że wybraliśmy źle. Lecz nadchodzi chwila, gdy otwierają się nasze oczy i widzimy, przekonujemy się, że łaska jest nieskończona. Łaska, drodzy przyjaciele, nie żąda od nas niczego, tylko byśmy oczekiwali jej z ufnością i przyjmowali ją z wdzięcznością. Łaska, bracia, nie stawia żadnych warunków i nikogo z nas nie wyróźnia. Łaska bierze nas wszystkich na swe łono i obwieszcza powszechne przebaczenie. Spójrzcie! To, co wybraliśmy, jest nam dane, i to, czego nie przyjęliśmy, jest nam też zarazem udzielone. Tak! To, co odrzuciliśmy, jest wylane na nas w obfitości. Bo miłosierdzie i prawda spotkały się ze sobą, a sprawiedliwość i szczęśliwość pocałowały się wzajem&lt;/span&gt;".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko co wybrałem i ... czego nie wybrałem, jest łaską.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łaska obwieszcza powszechne przebaczenie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Dziś w jutrzni: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Łaska i wierność spotkają się ze sobą, ucałują się sprawiedliwość i pokój&lt;/span&gt;. Ps 85,11&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-7249621389617336334?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/7249621389617336334/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/04/aska.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/7249621389617336334'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/7249621389617336334'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/04/aska.html' title='Łaska'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-2633795834652241176</id><published>2009-04-26T22:54:00.006+02:00</published><updated>2009-04-26T23:32:34.561+02:00</updated><title type='text'>A jednak pomyliłem się</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdałem sobie sprawę, jak łatwo przychodzi mi osądzić coś szybko. A przecież wszystko ma swój początek i koniec. Bardzo szybko oceniłem spotkanie promotorów po pierwszej konferencji, która, jak wydawało mi się, niczego nowego nie wniosła w temacie duszpasterstwa powołań.&lt;br /&gt;Drugi dzień spotkania warty był tak długiej podróży z Gdyni do Chorwacji (pociągiem i samochodem). Cały dzień był poświęcony tematowi komunikacji - oczywiście nie kolejowej ani samochodowej ;) - w duszpasterstwie powołań. Był to profesjonalnie przeprowadzony przez wykładowcę zarządzania krótki kurs z ćwiczeniami. Począwszy od ogólnych zasad komunikacji, poprzez metody, aż do omówienia najbardziej aktualnych sposobów komunikacji. Zabawne było, że jako narzędzie komunikacji omówiony został m.in. blog, który zacząłem prowadzić ... dzień wcześniej. Dowiedziałem się wielu interesujących rzeczy i zdałem sobie sprawę, w jakim tempie pędzi świat właśnie w dziedzinie komunikowania. A przede wszystkim uświadomiłem sobie jak ... słabo słucham.&lt;br /&gt;Już pierwsze ćwiczenie to mi pokazało. Każdy z nas dostał kartkę z zadaniami:&lt;br /&gt;1. Przeczytaj wszystko zanim zrobisz cokolwiek.&lt;br /&gt;2. Umieść twoje imię w górnym lewym rogu kartki.&lt;br /&gt;3. Zakreśl w kółko słowo "imię" w zdaniu powyżej.&lt;br /&gt;4. Narysuj 5 małych kwadratów lewym rogu kartki...&lt;br /&gt;W tym momencie nie wytrzymałem i zapytałem: "Czy to wszystko mamy naprawdę robić?"&lt;br /&gt;Co niektórzy zaczęli się śmiać. I wtedy dopiero przypomniałem sobie punkt 1. "Przeczytaj wszystko zanim zrobisz cokolwiek." Do przeczytania było 17 zadań...&lt;br /&gt;Tak szybko czasem pędzę, że myślę już o następnej rzeczy, zanim tak naprawdę usłyszę pierwszą...&lt;br /&gt;Na "pocieszenie" pozostaje fakt, że wszystko było po angielsku i wcale nie musiałem przecież wszystkiego tak dobrze rozumieć ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-2633795834652241176?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/2633795834652241176/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/04/jednak-pomyliem-sie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/2633795834652241176'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/2633795834652241176'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/04/jednak-pomyliem-sie.html' title='A jednak pomyliłem się'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7037543745563952488.post-1510915388594093209</id><published>2009-04-25T00:03:00.002+02:00</published><updated>2009-04-25T09:13:27.737+02:00</updated><title type='text'>Duch wieje, gdzie chce</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczynam prowadzić tego bloga, przynaglony, wierzę, przez Ducha Świętego, którego mocno doświadczam w moim życiu i któremu ostatnio coraz bardziej pozwalam się prowadzić. Dziś przekonałem się po raz kolejny, że "tym, którzy Go miłują wszystko współdziała dla ich dobra". Więcej - wszystko jest łaską. Nawet coś, czego nie lubimy albo po czym niewiele się spodziewamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem obecnie w pięknie położonej miejscowości nad ... Adriatykiem w Opatiji w Chorwacji. Odbywa się tutaj spotkanie promotorów powołań z naszej nowo utworzonej Asystencji jezuitów. W grudniu o. Generał połączył w jedną dwie Asystencje: Europy Centralnej, która obejmowała kraje niemieckojęzyczne, nadbałtyckie i Węgry oraz Europy Wschodniej, która obejmowała pozostałe kraje dawnego bloku komunistycznego. Po kilku tego typu spotkaniach, w których brałem już udział, i tym razem nie oczekiwałem zbyt wielu interesujących treści (małej wiary!) ;). I ... nie pomyliłem się. Zachwycony jestem natomiast samą Chorwacją i ... delikatnym działaniem Ducha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duch Święty pokazał mi dziś, że to On chciał, abym tu był.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się po obiedzie od Internetu. Przestał działać w pokoju. Więc, akceptując tę niedogodność poszedłem do "komputerowni", gdzie złapałem sygnał sieci. I w tym momencie przyszedł chłopak, który, choć nie jest jezuitą, uczestniczy w tym spotkaniu. Przyjechał z Macedonii, gdzie jako wolontariusz pracuje z jezuitami w JRS (Jesuit Refugee Service). Rozeznaje swoje powołanie. Mieszkał wcześniej jakiś czas w domu Opus Dei. Teraz przygląda się Towarzystwu Jezusowemu. Nie pamiętam już dlaczego zeszliśmy na temat odnowy charyzmatycznej. Powiedziałem mu, że jest wielu jezuitów zaangażowanych w odnowę w Duchu Świętym. Był zdziwiony. Nigdy nie kojarzył jezuitów z charyzmatami. Ma za to żywe w pamięci spotkania charyzmatyczne, w których uczestniczył jako dziecko, gdyż jego dziadkowie należeli do wspólnoty Emmanuel. Powiedział mi, że odkrywa w sobie dwa pragnienia: do kapaństwa i do małżeństwa. Wtedy powiedziałem mu coś, co go bardzo poruszyło. Najpierw słowa z Ewangelii, które miały przemienić św. Franciszka Ksawerego: "Cóż za korzyść ma człowiek, choćby cały świat zyskał, a stracił swoją duszę." Potem natomiast, że może wybrać każdą z tych dróg, ale tylko jedną. Wybranie jednej, oznacza obumarcie drugiej. Ale w istocie nie jest to śmierć, lecz życie. Bo wybiera jedną z dróg ze względu na większą miłość. Chodzi o uczynienie większego daru ze swego życia. Tak jak Jezus. Był poruszony. Patrzył przed siebie błyszczącymi oczami, jakby usłyszał najwspanialszą rzecz na świecie. Dodałem na koniec: Bóg Tobie ufa.&lt;br /&gt;I tak zdałem sobie sprawę, że miałem być tu w Chorwacji i Internet w moim pokoju miał paść na kilka minut (w istocie potem już działał), abym mógł tego młodego człowieka spotkać w komputerowni i chwilę z nim porozmawiać.&lt;br /&gt;Ale to nie wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po południu pojechaliśmy zwiedzać Rijekę. Zaczęliśmy od sanktuarium maryjnego prowadzonego przez ... franciszkanów. Tutaj przed wejściem do klasztoru i kościoła po raz kolejny nie dawała mi spokoju bardzo blada twarz jednego z promotorów powołań. Zastanawiałem się, dlaczego jest aż tak blady... Gdy staliśmy przed cudownym obrazem, ów jezuita był tuż przede mną. Zacząłem modlić się w Duchu za niego. Gdy wyszliśmy z kościoła on mówi do mnie: Słyszałem, że jesteś z Odnowy charyzmatycznej! Zdziwiony zapytałem, skąd wie. Odpowiedział, że powiedzieli mu o tym inni polscy jezuici podczas obiadu. I kontynuował: zamówiłem pismo charyzmatyczne z Polski: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Szum z nieba&lt;/span&gt;, ale mi jeszcze nie przysłali. Byłem zdumiony, bo do Chorwacji przywiozłem ze sobą jeden numer... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Szumu z nieba&lt;/span&gt;. W istocie miałem go w drodze na to spotkanie dać mojej dobrej znajomej, z którą umówiliśmy się w Krakowie, ale nie przyjechała, bo przed przyjazdem została okradziona, jak się wydawało. Ostatecznie po dwóch dniach pieniądze się odnalazły, ale do spotkania nie doszło. Miałem więc ze sobą tutaj ostatni numer tego pisma, w którym jest m.in.  świadectwo działania Ducha Świętego w moim życiu. Postanowiłem więc go podarować owemu jezuicie.&lt;br /&gt;Po powrocie z wycieczki w czasie mszy świętej byłem wdzięczny Duchowi, że pokazał mi, iż może działać we wszystkim i przez wszystko, że wieje, gdzie chce i potrzebuję tylko to przyjąć i dać się Mu prowadzić. Przyszła więc mi myśl, aby prowadzić bloga, w którym będę dzielił się Jego działaniem, Jego powiewami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem dałem temu jezuicie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Szum z nieba&lt;/span&gt;. On zaś pokazał mi mail, w którym zamawiał w wydawnictwie to pismo i odpowiedź, która wskazywała, że przyślą mu je. Powiedziałem mu, że zajmę się tym i postaram się wyjaśnić, dlaczego jeszcze nie dostał prenumeraty. I na koniec otworzył stronę internetową swojej prowincji i pokazał mi ... blog, który prowadzi: Odnowa w Duchu Świętym. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stąd też nie odkładając tego na później wystartowałem z blogiem. Przyjdź, Duchu Święty!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7037543745563952488-1510915388594093209?l=duchwieje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duchwieje.blogspot.com/feeds/1510915388594093209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/04/duch-wieje-gdzie-chce.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/1510915388594093209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7037543745563952488/posts/default/1510915388594093209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duchwieje.blogspot.com/2009/04/duch-wieje-gdzie-chce.html' title='Duch wieje, gdzie chce'/><author><name>Sławek</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-bYJG0POEvzA/TtZPM3RWz6I/AAAAAAAALRU/2SQ4n2Wf3qA/s220/slawekgory.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
